W szkole Ducha Świętego

Kontemplacja ziemskiego życia Jezusa i wzorowanie się na nim to najowocniejsza współpraca z Duchem Świętym. Przełom w życiu Teresy - jak wiemy - spowodował wstrząs na widok wizerunku skatowanego Chrystusa.

Miłość za miłość



Poznanie Teresy sterowane światłem Ducha Świętego dawało jej energię do działania w miłości. Dobrze się stało, że karmelitanki z takim pietyzmem przechowały i powielały Pisma swej Matki, gdyż dzięki temu możemy do dziś korzystać z tego skarbu światła i wiedzy, który wcześnie stał się depozytem całego Kościoła. Światłem jest dla nas wszystko, co Teresa zrozumiała z tajemnicy Boga, z misterium Chrystusa i zbawienia oraz z tajemnicy człowieka. Udział w kontemplacji Ojca przez Chrystusa dawał jej nadzwyczaj jasne i wierne poznanie, pewność prawdy i mądrość, zdolną przemienić jej serce i umysł. Jej osobista odpowiedź na miłość przez miłość posiada moc zapalania do miłości także naszych serc.

Wiemy, że za każdą łaskę Ducha Świętego była Mu wzruszająco wdzięczna. On sam nauczył ją – jak Maryję – „rozważać w sercu”. Chodziła więc po dróżkach Jego łask, szukając sposobu, jak by Go bardziej uczcić. W ten sposób jeden wylew Ducha Świętego pociągnął za sobą drugi.

W Sprawozdaniu duchowym z dn. 23.5.1575 r. czytamy: „W drugi dzień Zesłania Ducha Świętego, gdy bawiłam w Sewilli dla założenia tamtejszej fundacji (…) stanęła mi na myśl wielka łaska, jaką mi uczynił Duch Święty w takiż dzień uroczysty i powstało we mnie wielkie pragnienie oddania Jemu jakiej bardzo znacznej usługi. (…) Przyszło mi na myśl, że choć uczyniłam już ślub posłuszeństwa, mogę go przecież uczynić w sposób jeszcze doskonalszy i że przyjemną Mu będzie ta ofiara„. Złożyła więc ślub posłuszeństwa o. Gracjanowi, co było to rzeczywiście ofiarą, wiążącą ją na całe życie i na mocy posłuszeństwa zobowiązującą do nadludzkich często wysiłków”. „Powiedziałam sobie – pisze dalej – że ofiara ta im jest cięższa, tym będzie lepsza; że ślub ten uczynię dla miłości Ducha Świętego i tym samym jakoby zobowiążę Go, aby dawał światło temu Ojcu, by on mógł mnie oświecać„.

„Miłość za miłość” tkwi korzeniami w tajemnicy paschalnej, w konieczności przechodzenia przez śmierć do życia. Teresa więc przyzywała różnych form tej śmierci, aby otrzymać łaskę najpełniejszego zanurzenia w tajemnicy życia. „Daj mi, Panie, utrapienia, daj prześladowania! – woła. – (…) Dusza chce naśladować, jak tylko może, to życie najboleśniejsze, jakim żył Chrystus„.

Warto też ukazać jej prostą i dziecięcą miłość do trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej oraz zażyłość z Nią, w codziennej praktyce każdemu dostępnej. Z żarliwym naleganiem prosiła nieustannie Ducha Świętego o pomoc i – jak można zauważyć – nigdy nie prosiła daremnie. Wzywała Go w każdej pracy, w nagłówkach listów i swoich Pism. Najwięcej tych inwokacji znajdujemy w Twierdzy wewnętrznej, gdzie zresztą wpływ Ducha Świętego jest bardzo widoczny. Przy IV Mieszkaniu pisze: „Wielką odczuwam potrzebę polecić siebie, jak to i uczyniłam, Duchowi Świętemu i błagać Go, aby odtąd już sam mówił za mnie, abym zdołała powiedzieć nieco o dalszych mieszkaniach, jakie nam jeszcze pozostają, tak iżbyście je zrozumiały. Tu bowiem zaczynają się rzeczy nadprzyrodzone, które niezmiernie ciężko jest objaśnić w sposób zrozumiały, jeśli Pan sam tego nie uczyni„. „Niech łaska Jego raczy to sprawić, bym zdołała choć w cząstce jakiej objaśnić te rzeczy tak trudne; bo jeśliby On sam i Duch Święty nie prowadził pióra mego, rzecz pewna, że byłoby to zadanie niepodobne„.

Św. Teresa doświadczyła osobowej mocy Ducha i była świadoma, że On na to ją umacnia, aby ona z kolei mogła umacniać innych. W Drodze doskonałości zachęca siostry: „Jakkolwiek miałybyście umysł roztargniony, gdy jeno stawicie się myślą między takim Synem i takim Ojcem, z konieczności znajdziecie tam i Ducha Świętego. On będzie działa w woli waszej, i serce wam zagrzeje, i umysł tak ustali, że jeśli nie wzgląd na własną korzyść, to siła Jego miłości przywiąże was do Niego„.