Prostota i dyskrecja (Głos Karmelu, nr 103)

Prostota i dyskrecja

bł. Maria Eugeniusz od Dzieciątka Jezus OCD

Duch wiary i ufność przejawiają się przede wszystkim w szczerym i całkowitym otwarciu duszy, z możliwie największą prostotą. Kierownik nie mógłby prowadzić duszy, nie znając jej tak dobrze, jak to możliwe. Kierowany może liczyć na światło i łaskę kierownictwa tylko w tej mierze, w jakiej sam dostarcza tego wszystkiego, co może oświecić kierownika. Musi zatem dać poznać swoje dążenia i pokusy, słabości i akty cnoty, działanie Boga i swoje wielkoduszne odpowiedzi, krótko mówiąc: wszystko, co teraz lub w przeszłości może ujawnić jego głębokie cechy i zamysły Boga względem niego:

Szczerze i wiernie zdawaj mu [kierownikowi] sprawę ze wszystkiego – pisze Święty Franciszek Salezy – otwieraj przed nim serce i bez trwogi i obłudy ukazuj swoje dobro i zło… Połóż w nim wielką ufność złączoną ze świętym poszanowaniem, tak by poszanowanie nie umniejszyło ufności, a ufność nie była ze szkodą dla poszanowania (Filotea, I, 4).

Te same rady wychodzą spod pióra Świętej Teresy:

Sprawą najwyższej wagi, moje siostry, jest to, byście otwierały się przed spowiednikiem z całą prostotą i szczerością. Nie mówię o waszych grzechach; jasne, że musicie je wyznać, ale o dokładnym sprawozdaniu z tego, co robicie ze swoją modlitwą. Bez tego nie ręczę, że idziecie dobrą drogą ani że naucza was Bóg, gdyż Jemu bardzo się podoba, byście wobec Jego reprezentantów postępowały z taką samą szczerością i jasnością, jaką okazujemy Jemu samemu, a także byśmy pragnęły przedstawiać im nasze najdrobniejsze myśli, a tym bardziej uczynki (T VI, 9, 12).

Święta podkreśla znaczenie takiej otwartości ze względu na nadzwyczajne łaski:

Oto najbezpieczniejsza linia postępowania, której i ja się trzymam. Inaczej nie miałabym spokoju i dobrze, gdybyśmy my, kobiety, nigdy od niej nie odchodziły, gdyż nie jesteśmy wykształcone […].

Nie należy rezygnować z wyjawiania wszystkich sekretów duszy i Bożych łask bardzo wykształconemu spowiednikowi i z dochowywania mu posłuszeństwa. Bardzo często było mi to powiedziane (Ż 26, 3).

Jak nam opowiada, Pan Jezus ostrzegł ją kiedyś, żeby nie słuchała rad pewnego spowiednika, który zażądał od niej, by całkowicie przemilczała Boże łaski:

Zostało mi wtedy powiedziane, że bardzo źle mi doradzał ów spowiednik; nie miałam żadnego powodu, żeby cokolwiek przemilczeć przed kimś, kto mnie spowiadał, gdyż to mi zapewniało wielkie bezpieczeństwo; postępując inaczej, mogłabym niekiedy pobłądzić (Ż 26, 4).

Święty Jan od Krzyża tak mocno podkreśla tę konieczność, że musimy streścić jego nauczanie:

Cokolwiek i w jakikolwiek sposób otrzymuje dusza drogą nadprzyrodzoną, powinna to niebawem przedstawić swojemu kierownikowi duchowemu jasno, dokładnie, doskonale, z prostotą i w pełnej prawdzie […]. Chociażby duszy wydawało się, że nie przyniesie to pożytku, wyznanie wszystkiego kierownikowi jest konieczne […] z trzech powodów (DGK II, 22, 16).

Należy podkreślić pierwszy z tych powodów:

Bóg udziela wielu rzeczy, których skutek, moc, światło i bezpieczeństwo nie dają się odczuć duszy całkowicie, dopóki nie przedstawi ich ona temu, kogo Bóg chciał i ustanowił jej sędzią duchowym (DGK II, 22, 16).

Święty doktor zauważa:

Niektóre osoby wzdragają się przed tą otwartością; wydaje im się, że to nic istotnego i nie wiedzą, co kierownik o tym pomyśli […]. Jest to znakiem niedostatecznej pokory […]. Inni bardzo się wstydzą wyznawać te rzeczy w obawie, że zostaną w nich odkryte łaski, z powodu których będą uchodzić za święte […], i właśnie dlatego powinny umieć umartwiać się i o tym mówić (DGK II, 22, 18).

Te rady Świętego Jana od Krzyża są skierowane w szczególny sposób do ludzi kontemplacji. Zachowują jednak wartość dla wszystkich dusz. Nie można bowiem otrzymać odpowiedniego dla swoich potrzeb kierownictwa, nie dostarczając kierownikowi rozumnych elementów oceny.

Te cenne wskazówki nie usprawiedliwiają jednak wylewności zwierzeń, która ukazuje w całej rozciągłości raczej uczuciowość niż wiarę, potrzebę zajmowania się sobą, choćby przez przesadne podkreślanie swoich grzechów, znacznie bardziej niż szczere pragnienie podlegania kierownictwu. Jeśli bowiem prawdą jest, że na początku zazwyczaj konieczne jest dość pełne otwarcie duszy, to późniejsze częste kontakty, zwłaszcza na piśmie, dość rzadko są wolne od skłonności mogących te relacje wypaczyć, takich jak bierność, która domagając się dokładnego światła względem wszystkiego, paraliżuje wszelką osobistą refleksję i inicjatywę, albo przeciwnie, uznane – lub niekiedy nieświadome – pragnienie uzyskiwania aprobaty dla swoich zapatrywań, narzucania swojego odczucia, o ile nie jest to pragnienie kierowania samym kierownikiem.

Sam kierowany musi wiedzieć, że zwykłe postawy jego duszy, jego spontaniczne reakcje pełniej odkrywają przed kierownikiem głębiny jego duszy i harmonię Bożych zamysłów względem niej niż to, co zazwyczaj on sam może uchwycić poprzez zwodniczą często zasłonę swoich wrażeń i osobistych osądów.

Zatem pewna doza rozeznania musi towarzyszyć prostocie w tym otwieraniu duszy, aby znaleźć odpowiednią jej miarę. Prostota przestałaby być sobą, gdyby przez swą wylewność stawała się rozgadana i pretensjonalna.