Pan strzeże ludzi pełnych prostoty (Psalm 116) (Głos Karmelu, nr 103)

Pan strzeże ludzi pełnych prostoty (Psalm 116)

Bogumiła od Maryi Matki Miłosierdzia i Świętego Józefa

W Psalmie 116 człowiek prosty cieszy się z Bożej opieki. Doświadcza jej w poczuciu własnej bezsilności, w zagrożeniu. Otrzymana łaska przywraca mu pokój serca i otwiera go jeszcze bardziej na Bożą obecność. Jezus potwierdza, że tajemnice Bożego królestwa przyjmują właśnie prostaczkowie (por. Mt 11, 25). W dzisiejszych czasach prostota stała się pewnym trendem, stylem życia, który zawiera w sobie minimalizm, uporządkowanie, umiejętność odpuszczania nadmiaru działań i ograniczania posiadanych przedmiotów. Tak rozumiana prostota to nie tylko wyznacznik mody, ale także odpowiedź na głęboką potrzebę ludzkiego serca, które jest zmęczone, przebodźcowane, które tęskni za spokojem i harmonią.

W duchowości karmelitańskiej, przeżywanej jako trwanie w Bożej obecności, prostota jest kluczem, który otwiera drzwi do modlitwy. „Trzeba być bardzo prostym wobec Pana Boga” (św. Elżbieta od Trójcy Świętej, list 170), to znaczy być prawdziwym, bez sztuczności, bez masek. Bez duchowego makijażu, który miałby zakryć braki w urodzie, zatuszować złość lub wypłakane przed chwilą łzy. Bez dyplomu zasłaniającego moralną niedoskonałość. Prostota warunkuje i porządkuje relację z Bogiem, bo pozwala nam przychodzić do Niego takimi, jacy jesteśmy w swojej aktualnej kondycji. Inaczej nasza modlitwa nie będzie prawdziwym spotkaniem. Chodzi o to, „byśmy w szczerości serca uznali siebie, czym jesteśmy, i z prostotą stawali przed Bogiem, który chce, aby dusza stawała się maluczką, jak w obliczu Jego prawdziwie jest” (św. Teresa od Jezusa, Księga życia 15, 8). To bardzo wyzwalające zaproszenie: bądź prosty przed Bogiem, bądź sobą – On to lubi najbardziej.

Prostota pomaga nam też wybrać formę modlitwy najbardziej dla nas odpowiednią. Chroni od ślepego i mechanicznego naśladowania innych. To jedna z najważniejszych prawd w życiu duchowym: módl się tak, jak umiesz, a nie tak, jak nie umiesz. Oczywiście trzeba być wiernym wybranej modlitwie, zwłaszcza jeśli zobowiązaliśmy się do niej w sposób uroczysty (np. we wspólnocie życia konsekrowanego o konkretnym charyzmacie), ale warto też pamiętać, że „środki – takie jak rozmyślanie, czytanie duchowe, uczestniczenie w liturgii i nabożeństwach ludowych – nie dla każdego i nie w każdym czasie są jednakowo owocne […]. Ważne jest znalezienie za każdym razem najskuteczniejszego sposobu i wykorzystanie go dla siebie” (św. Edyta Stein, Podstawy formacji kobiet).

To właśnie trudność wyboru spośród wielu pięknych modlitw sprawiła, że św. Teresa od Dzieciątka Jezus znalazła swój prosty, intymny sposób rozmowy z Bogiem. Dzieli się tym w słowach, które można nazwać terezjańskim hymnem o prostocie modlitwy: „Aby zostać wysłuchanym, nie trzeba wcale szukać w książkach pięknych formuł na daną okoliczność. […] Nie wiedząc, którą wybrać, postępuję jak dzieci, nieumiejące jeszcze czytać: mówię do Dobrego Boga po prostu o tym, o czym chcę Mu powiedzieć, bez pięknych słów, a On mnie zawsze rozumie. Dla mnie modlitwa to poryw serca, to proste spojrzenie ku Niebu, to okrzyk miłości i wdzięczności, tak w doświadczeniu, jak i w radości” (Rękopis C 25).

Prostota to język, który przemawia do Bożego Serca. Pomaga uznać własne nieprzygotowanie, brak słów, brak skupienia. Pozwala pamiętać, że modlitwa to nie egzamin z doskonałości, ale czas dla przyjaciół, czas na bycie z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje. Prostaczek nie musi być elokwentny, żeby zostać wysłuchanym, zrozumianym, przyjętym przez dobrego Boga. Święta Teresa od Jezusa zachęcała siostry, aby w modlitwie prosto i bezpośrednio wyrażały własne myśli: „Nie wysilajcie się na piękne i wytworne wyrazy, ale w prostych słowach, wychodzących wprost z serca, bo On tylko takie ceni” (Droga doskonałości 26, 6). Dlatego możesz spokojnie wylewać swoje serce przed Bogiem, zwierzać się z tego, co cię najbardziej porusza, czym żyjesz, co jest dla ciebie aktualnie ważne: „Niech się nie wysila na sztucznie ułożone modlitwy, ale w prostych słowach niech mówi, co czuje, czego pragnie, czego potrzebuje” (Księga życia 12, 2).

Prostota nie oznacza bynajmniej naiwności i lekkomyślności. Bardzo blisko jej do pokory, a ta, będąc prawdą, zawiera w sobie głęboki realizm o własnej kruchości, o grzechu. Chodzi o to, żeby uznać swoją winę i oddać ją Miłosiernej Miłości, żeby zanurzyć się w przebaczeniu, które płynie z sakramentu pokuty i pojednania, żeby pozwolić ranom się zagoić. W tym znaczeniu prostota wydaje się delikatnym, ale skutecznym lekarstwem na chorobę skrupułów. Jak pisze św. Elżbieta od Trójcy Świętej, „sekret pokoju i szczęścia jest w zapomnieniu o sobie, niezajmowaniu się sobą. To wcale nie polega na tym, żeby nie odczuwać swoich nędz fizycznych czy moralnych. […] Akt zapomnienia o sobie i rzucenia się w ramiona Boże uwielbia Go i sprawia Mu większą radość niż wszystkie pochylania się nad sobą i wszystkie rachunki sumienia, które sprawiają, że [dusza] nadal żyje ze swoimi słabościami, gdy tymczasem posiada w swoim centrum Zbawiciela, który w każdej chwili chce ją oczyszczać. […] To nie przez przyglądanie się tej nędzy zostaniemy oczyszczeni, ale wpatrując się w Tego, który jest samą czystością i świętością” (list 251). Jeśli jesteś umęczony duchowym wysiłkiem, rygorem, jaki sam sobie narzuciłeś, perfekcjonizmem nakręcanym przez poczucie własnej niewystarczalności i niegodności, jeśli jesteś duchowo sparaliżowany przez przymus kontroli i zasługiwania, możesz to wszystko wreszcie puścić i odetchnąć. Bo „zażyłość z Bogiem jest bardzo prosta. Ona raczej przynosi odpoczynek, aniżeli męczy, jak dziecko odpoczywa pod wejrzeniem matki” (list 303).

Prostota pozwala płynnie i bez lęku przechodzić od własnego ja do Boskiego Ty. Sprawia, że nie komplikujemy swojej relacji z Bogiem, lecz przeżywamy ją z ufnością i miłością. „Jakże komplikujemy świętość! A ona jest czymś bardzo prostym. To nic innego jak ufne i pełne miłości oddanie się w ramiona Boga, z pragnieniem, by spełniać w każdej chwili to, czego On chce” (św. Maravillas od Jezusa, list 2843). Świętość to miłość, a miłość to pełne ufności posłuszeństwo. Wydaje się proste, prawda? Ważne jest jednak, aby nie mylić pojęć. Proste nie znaczy łatwe. Nie zawsze jest ci łatwo rozpoznać i wypełnić Boże zamysły, nie zawsze jest łatwo kochać. Przeżywana w prostocie duchowość pozwala ci jednak jasno widzieć szlak, którym chcesz iść, i cel, do którego zmierzasz. „Miłować – to takie proste, to zdać się na każdą Jego wolę” (św. Elżbieta od Trójcy Świętej, list 290), to pozwolić Bogu „czynić to, czego On chce. To najprostsza droga uświęcenia i miłości!” (św. Maravillas od Jezusa, list 3791).

Wolę Bożą rozeznajemy w naszej codzienności. Dzięki prostocie możemy z uśmiechem przyjąć prozę życia i dostrzec ukrytą w niej łaskę. Przenosimy się w samo serce Nazaretu. Codzienny kierat jest pełen Boga, o czym przypomina św. Elżbieta od Trójcy Świętej: „Boga znajdujemy tak przy praniu, jak i na modlitwie. On jest wszędzie” (list 90). Prostota nadaje blask temu, co szare i zwyczajne: „Dusza we wszystkim widzi Tego, którego miłuje, i wszystko ją do Niego prowadzi” (list 137). Ewangeliczny prostaczek jest wolny od chorobliwej ambicji i kompleksów. Wie, że jest zamieszkany przez Boga i przeżywa swą codzienność w Bożej obecności. To pomaga mu podjąć obowiązki mniej lubiane, w jakiś sposób przykre oraz łatwiej znosić monotonię i rutynę. Wystarczy uświadomić sobie, że „Bóg jest w naszym najgłębszym wnętrzu, i do wszystkiego iść z Nim. Wtedy nigdy nie jesteśmy banalne, nawet wykonując najzwyklejsze czynności, gdyż nie żyjemy w tych rzeczach, ale je przekraczamy” (św. Elżbieta od Trójcy Świętej, Wielkość naszego powołania 8).

Zdarza się, że Bóg nas stawia wobec wyjątkowych zadań, ale zazwyczaj „chce, abyśmy okazywali Mu naszą miłość właśnie w drobiazgach, w nich jest nasze uświęcenie. Czasem marzymy o tym, by uczynić dla Pana coś nieprawdopodobnego; to bardzo dobrze, że mamy wielkie pragnienia, jednak świętość jest w tym, by czynić również te wszystkie drobiazgi, jakie są nam dostępne” (św. Maravillas od Jezusa, Egzorta).

Prostota jest cechą dzieci, które całe swoje poczucie bezpieczeństwa pokładają w rodzicielskiej miłości. W dorosłym życiu wiedza i doświadczenie, a niekiedy naturalna skłonność do zamartwiania się być może powodują, że nosisz w głowie i w sercu wiele czarnych scenariuszy. Łatwo ulec pokusie myślenia, że wszystko od ciebie zależy, że musisz sobie sam poradzić. W takich chwilach dobrze jest przywołać w pamięci obraz dziecka, które wie, że czuwa nad nim Ktoś większy: „Kiedy dzieci znajdują się na rękach swojej drogiej mamusi, nie martwią się tym, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Żyjmy w ramionach Pana Boga z tą samą prostotą” (św. Elżbieta od Trójcy Świętej, list 241). W chwilach, gdy trudności zdają się piętrzyć, a życie komplikować i nie widać wyjścia z patowej sytuacji, zawsze pozostaje jedno: „Najprostszym rozwiązaniem wszystkiego jest oddać się prawdziwie, powierzyć się rękom Tego, który tak nas kocha” (św. Maravillas od Jezusa, list 5043).

Prostota jest piękną i bardzo praktyczną cechą. Jest uniwersalna, może porządkować zarówno nasze życie wewnętrzne, jak też relacje z ludźmi i świat zewnętrzny. Pozwala na przejrzystość w postawach i umiar w posiadanych rzeczach. Uwalnia od niepotrzebnych zawiłości. Porządkuje priorytety, pomagając utrzymać właściwą hierarchię wartości. Sprawia, że nie musimy tęsknić za tym, co nieosiągalne, ale możemy w pełnej zgodzie przyjąć to, co jest. Dzięki prostocie stajemy się bardziej uważni zarówno na poruszenia łaski, na dotyk Boga, jak również na siebie samych i naszych bliźnich. Zachowana równowaga i poczucie sensu powodują, że wszystko o wiele bardziej smakuje i cieszy. Brzmi, jakby prostota była nowoczesną, intuicyjną aplikacją do obsługi naszego skomplikowanego, chaotycznego życia, prawda? Jednak nie, to nie ta kategoria. Prostota jest darem miłującego Boga dla nas, abyśmy mogli rozpoznawać Jego ślady i Jego obecność w nas i wokół nas. Umożliwia porozumiewanie się z Nim, jak w przypadku zakochanych, którzy mają swój własny, jedyny i zrozumiały tylko dla nich język komunikacji. O ten dar możemy prosić i z pewnością zostaniemy wysłuchani. Bóg z radością udziela się prostej duszy. Dlaczego? Bo „prostota Go urzeka” (św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Rękopis A 2).