Dekret heroiczności cnót

Bardzo wysoko cenili go liczni członkowie hierarii kościelnej, oraz inni, którzy uważali Rafała za męża miłego Bogu. Miał go jako doradcę, między innymi, Czcigodny Sługa Boży Albert Chmielowski, który Ojca Rafała uważał za anioła.

Sługi Bożego Rafała Kalinowskiego



Dekret Świętej Kongregacji do Spraw Świętych orzekający heroiczność cnót Sługi Bożego Rafała Kalinowskiego z dnia 11 października 1980 roku.

Duchowymi mężami są ci, prawdziwi słudzy Boży, odkupieni i naznaczeni piętnem jego krzyża, którzy dobrowolnie pozwalają się Bogu użyć dla służenia całemu światu, jak sam Chrystus był sprzedany i wydany dla zbawienia wszystkich (Św. Teresa od Jezusa, Twierdza wewnętrza, VII, 4, 8). Prawdziwa bowiem pobożność, która głęboko chce zjednoczyć człowieka z Bogiem, na pierwszym miejscu żąda, aby sam człowiek był posłuszny woli Bożej, przyjął krzyż i niósł go jako znak szczególnego upodobania, przez który staje się rzeczywiście sługą Chrystusa i sługą braci. Do tych mężów duchowych, którzy żywy obraz seraficznej Matki z Avili zdołali w swoim życiu odtworzyć, można zaliczyć Sługę Bożego Rafała Kalinowskiego od św. Józefa, kapłana-profesa Zakonu Braci Bosych Najśw. Maryi Dziewicy z Góry Karmelu, którego życie naznaczone krzyżem i miłością, stało się niestrudzoną służbą Kościołowi.

Sługa Boży urodzony w Wilnie 1 września 1835 z rodziców Andrzeja Kalinowskiego i Józefy Połońskiej, został ochrzczony 9 września i otrzymał imię Józef. Po śmierci pobożnej matki, zmarłej w dwa miesiące po urodzeniu Józefa, ojciec wziął drugą żonę, ale i ta także w krótkim czasie skończyła życie, a ojciec zawarł trzecie małżeństwo, biorąc za małżonkę Zofię Puttkamer, która dziesięcioletniego Józefa otaczała zawsze troskliwą i czułą miłością, a on uważał ją i kochał jak prawdziwą matkę.

Ukończywszy w latach 1843-1850 studia w wileńskim Instytucie Szlacheckim, przez dwa lata uczęszczał do szkoły agronomicznej w Hory-Horkach, i wreszcie przez pięć lat oddawał się studiom w Akademii Inżynierii Wojskowej (w latach 1853-1857) w Petersburgu, które ukończył z najwyższą pochwałą, tak, że w tejże Akademii pozostał jako nauczyciel matematyki.

W roku 1863 przyłączył się do Polaków, którzy powstali przeciwko rosyjskiemu ciemiężcy i został mianowany ministrem wojny na Litwie, który to urząd przyjął jednak pod warunkiem, że nie będzie zmuszony do wydania żadnego wyroku śmierci. W miesiącu marcu 1864 roku został przez Rosjan aresztowany, wtrącony do więzienia, a w końcu skazany na śmierć, którą to karę zamieniono mu na zesłanie na Sybir, gdzie z wielką cierpliwością pracował przez dziesięć lat i mężnie znosił udręki zesłania.

Obdarzony wolnością w 1874 roku udał się do Paryża, gdzie został wychowawcą Czcigodnego Sługi Bożego Augusta Czartoryskiego, którego kochał jak ojciec, podtrzymywał w chorobach, towarzyszył w różnych podróżach, a szczególnie nauczył pobożności, tak że młody książę wstąpił do Zgromadzenia Salezjańskiego, przyjęty przez samego św. Jana Bosko, zajaśniał heroicznością cnót i wkrótce wyczerpany z sił zmarł w opinii świętości.

W roku 1877 Józef wstąpił do nowicjatu Karmelitów Bosych w Grazu, w Austrii, przyjąwszy imię zakonne Rafał od św. Józefa. Po roku próby dnia 26 listopada 1878 roku tamże złożył śluby. Ukończywszy studia filozoficzne i teologiczne, wrócił do ojczyzny, do Czernej, gdzie wtedy istniał jedyny konwent Karmelitów Bosych, w którym został wyświęcony na kapłana 15 stycznia 1882 roku.

Od tego czasu, pełen już cnót i doświadczony w rzeczach Bożych, oddał się całkowicie posługiwaniu kapłańskiemu, zwłaszcza słuchaniu św. spowiedzi i prowadzeniu dusz po drogach Pańskich, czerpiąc siły przede wszystkim z wiernego zachowania reguły Karmelu, z modlitwy i pokuty, które polecał innym. Jako karmelita bosy sercem, duszą i życiem gorąco ukochał Zakon i odnowił go w Polsce, wznawiając tu i ówdzie klasztory męskie i żeńskie, które następnie z największą troskliwością i roztropnością prowadził. Przykładami bowiem swojego życia pociągał kandydatów do Zakonu i zachęcał do świętości zakonnej. Prawie zawsze będąc przełożonym, zachęcał zakonników do miłości doskonałej, na której to drodze poprzedzał innych.

Bardzo wysoko cenili go liczni członkowie hierarii kościelnej, oraz inni, którzy uważali Rafała za męża miłego Bogu. Miał go jako doradcę, między innymi, Czcigodny Sługa Boży Albert Chmielowski, który Ojca Rafała uważał za anioła. Był definitorem, przeorem, a w końcu przełożonym ufundowanego przez siebie w latach 1892-1899 klasztoru w Wadowicach, gdzie w roku 1906 został wybrany przeorem; wyznaczonym był też na wikariusza prowincjalnego dla Karmelitanek Bosych w Galicji; wszystkie te obowiązki pełnił z wielką roztropnością, słusznie uważany za świętego.

Dotknięty chorobą gruźlicy, zaopatrzony sakramentami i całkowicie oddany modlitwie, najpobożniej odszedł z tego świata do Ojca dnia 15 listopada 1907 roku we wspomnianym klasztorze wadowickim, który założył, kierował i przykładami umocnił.

Prawdziwy mąż Boży, żył wiarą, pod której wpływem wszędzie widział Boga. Chociaż w początkowych latach na pierwszy rzut oka oddawał się pewnej surowości, ci jednakże, którzy go bliżej znali, poznali słodycz jego serca. Widząc we wszystkim Boga, ukazywał wszystkim Jego miłość, niczego nie uważał za ważniejsze niż wyjaśnić wszystkim, że Boża miłość jest pełna najwyższego miłosierdzia. Odznaczał się wielką pokorą, cierpliwością, słodyczą. Ponieważ zawsze się modlił, wydawał się w jakiś sposób żywą modlitwą, z uległością przyjmował z rąk Boga wszystko, także rzeczy trudne. Nie na próżno bowiem od młodości nauczył się, że wszystko pochodzi z woli Boga, i pełnienie tejże woli jest podstawą świętości.

Jako wygnaniec na Syberii żyjąc ze swoimi rodakami wśród braci wschodnich, dążył do ojczyzny niebieskiej. Kościoły Wschodnie – które dobrze znał – otaczał najwyższą miłością, a braciom Zakonu często powtarzał, że ich obowiązkiem wobec Ludu Bożego jest modlitwa i praca, aby „wszyscy byli jedno”. Sam dniem i nocą czuwał na modlitwach, uciekając się do Najświętszej Maryi Panny, Matki jedności, pod której przewodnictwem spodziewał się, pragnął, życzył sobie, aby cała rodzina ludzka doszła wreszcie do jednej owczarni pod jednym Pasterzem.

Nie mówił wiele. Wiedział bowiem, że mocniej i skuteczniej można działać czynami niż słowami. Uczynki zaś jego były nacechowane stałą wolą szukania we wszystkim Boga, spostrzegania człowieka zawsze w Bogu, do miłowania Którego i służenia Mu był pociągany wewnętrznie jakąś świętą potrzebą, do czego i innych porywał. Pełen Boga, dzielił się dobrocią Boga ze wszystkimi, którzy – z odległych nawet okolic – przybywali do niego, szukając światła, mocy, rady. Jego cnoty były cnotami męża pokornego i ubogiego, który ucieka się stale do Pana, wiedząc, że kapłan zawsze modlący się może ustawicznie posługiwać się wszechmocą Boga dla braci.

Sława świętości, którą zajaśniał za życia, z dnia na dzień wzrastająca i poparta znakami z nieba, sprawiła, że rozpoczęto starania w celu przyznania mu chwały błogosławionych. Po przeprowadzeniu więc procesów diecezjalnych w latach 1934-1938 w Krakowskiej Kurii Arcybiskupiej i przez pisma rogatoryjne w ośmiu innych kuriach kościelnych, po wydaniu dekretu co do pism przypisywanych temuż Słudze Bożemu, papież Pius XII podpisał własną ręką dekret wprowadzenia sprawy dnia 2 marca 1952 roku. Następnie w latach 1953-1956 w Krakowskiej Kurii Arcybiskupiej został sporządzony powagą Stolicy Apostolskiej proces o cnotach Sługi Bożego w szczególności. Dnia 5 paź-dziernika 1962 roku ukazał się dekret stwierdzający ważność tych wszystkich badań prawnych.

Z zachowaniem wszelkich przepisów prawa w Świętej Kongregacji do Spraw Świętych były rozpatrywane cnoty teologiczne i kardynalne Sługi Bożego oraz od nich pochodne. A więc najpierw na posiedzeniu specjalnym Prałatów i Konsultorów Kongregacji dnia 18 marca 1980 roku; następnie, 10 czerwca tegoż roku, na zebraniu plenarnym Kardynałów, po sprawozdaniu Najprzewielebniejszego Księdza Kardynała Władysława Rubina, na pytanie, czy Sługa Boży ćwiczył się w sposób heroiczny w cnotach chrześcijańskich, odpowiedzieli twierdząco.

Najwyższy Pasterz Jan Paweł II, poinformowany o tym wszystkim, dnia 19 czerwca tego roku polecił Przewielebnemu Kardynałowi Konradowi Bafile, w tym czasie prefektowi Świętej Kongregacji, przygotować dekret o heroiczności cnót.

Dzisiejszego wreszcie dnia, wezwawszy do siebie Kardynałów, czyli niżej podpisanego Prefekta i Władysława Rubina, ponensa czyli relatora sprawy, oraz mnie sekretarza i innych według zwyczaju zwoływanych, w ich obecności Najwyższy Pasterz uroczyście ogłosił: Zostały udowodnione cnoty teologiczne: Wiara, Nadzieja i Miłość, tak Boga jak bliźniego, jak również cnoty kardynalne: Roztropność, Sprawiedliwość, Umiarkowanie i męstwo, oraz od nich pochodne, w stopniu heroicznym, Sługi Bożego Rafała od św. Józefa, kapłana profesa Zakonu Karmelitów Bosych, w tej sprawie i co do skutku o który chodzi.

Ten Dekret zaś polecił w sposób właściwy ogłosić i zarejestrować w aktach Św. Kongregacji do Spraw Świętych.

Dano w Rzymie, dnia 11 października, Roku Pańskiego 1980.

Piotr Kard. Palazzini
Prefekt

+ Józef Casoria
Arcybiskup tit. Vescovio, Sekretarz


AAS, 72 (1980) 1062-1066. Wersja polska: Postulatorski Ośrodek Studiów. Biuletyn Informacyjny, 1983, nr 12, str. 220-228.