Walka duchowa. Filary świątyni serca

Filar czystego serca



Modlitwa zawierzenia Maryi na rozpoczęcie dnia

Maryjo, Panno zawsze czysta! Twoje Serce Duch Święty uczynił miejscem swego zamieszkania. Ponieważ żyło całkowicie dla Niego, złożył w nim wszystko, co najcenniejsze i najpiękniejsze. Oddaję Ci moje serce i pokornie proszę, byś zdobywała w nim coraz więcej wolnej przestrzeni dla swego Syna, któremu każde ludzkie serce zda kiedyś sprawę z tego, czym i jak żyło. Amen.

Konferencja pierwsza

Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota (Mk 7, 21-22).

Szatan nie toczy z nami walki o rzeczy materialne. Ma do swej dyspozycji cały świat. Swe złowrogie działanie koncentruje wokół ludzkich serc. To one są celem wszelkich jego zabiegów. Pełne zwycięstwo nad człowiekiem odnosi dopiero wówczas, gdy ten odda mu serce. Szatan chce z ludzkiego serca uczynić miejsce swego wywyższenia. Wie, że nic tak nie zrani Boskiego Serca, jak widok człowieka, który stworzony jako świątynia Boga, uczynił z sanktuarium swego wnętrza dom dla potępionego na wieczność anioła.

W swoim nauczaniu Jezus ukazał serce jako centrum życia, ośrodek działania i charakteru człowieka. Podkreślił w sposób szczególny, że jest ono źródłem duchowej czystości. Ludzie o czystych sercach są najlepszymi przyjaciółmi Boga, mają największy wpływ na losy świata i poszczególnych dusz, dlatego są przedmiotem nienawiści szatana. Ten robi więc wszystko, by było ich coraz mniej.

Troska o czystość serca jest zawsze aktualna i nigdy nie powinna być bagatelizowana. W jednym z błogosławieństw wypowiedzianych przez Jezusa na górze dar oglądania Boga i stopień szczęścia z tym związany uzależnia On wyraźnie od stopnia czystości serca. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8).

Czym zatem jest czystość serca? Obejmuje ona całego człowieka, każdy wymiar jego życia: duchowy, moralny, psychiczny, fizyczny. Z wypowiedzi Jezusa możemy wywnioskować, że wyraża ją prawość, szczerość, zgodność postępowania człowieka z nastawieniem jego wnętrza, czyli wykluczenie wszelkiej dwuznaczności postępowania. Te przymioty serca wyraża grecki przymiotnik katharos. Ciekawa rzecz, że nie oznacza on czystego serca jako czegoś gotowego, z czym się rodzimy. Katharos wskazuje na wysiłek oczyszczania serca, by stawało się ono coraz piękniejsze i bardziej podatne na działanie Bożego Ducha.

Nikt z ludzi nie jest jednak w stanie zrealizować tego ideału o własnych siłach. Jest to na pierwszym miejscu dzieło Boga, o czym przypomina modlitwa Psalmisty: „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha!” (Ps 51,12). Człowiek jest zaproszony przez Boga jako współtwórca tego dzieła, gdyż Jezus mówi: „beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5).

Jak zatem współpracować z Jezusem w dziele formowania czystego serca, by było ono coraz bardziej niedostępne dla wpływów szatana?

Na pierwszym miejscu stoi przed tobą zadanie troski o czystość intencji. Ten wymóg Jezus wyraził w sposób metaforyczny, polecając ci, byś pośród ludzi i spraw tego świata zachował prostotę i nieskazitelność gołębicy (Mt 10, 16). On sam jest dla nas wzorem. Jego doskonała czystość to czystość głębi, obejmująca rzeczywistość oczu, ust i serca. Jesteś zaproszony do wypłynięcia na głębię swego wnętrza, przyjrzenia się najskrytszym intencjom i postawienia sobie istotnych pytań. Nie idzie tutaj wyłącznie o pytania z Dekalogu, o cudzołóstwo, zabójstwo, fałszywe świadectwo…, ale także pytania o to, czy przypadkiem nie patrzyłeś pożądliwie, czy nie gniewałeś się na bliźniego, bo to również jest forma zabijania, czy twoje „tak”, wypowiedziane ustami, w sercu również znaczyło „tak”, czy nie pragnąłeś, by cię dostrzeżono i pochwalono, gdy czyniłeś dobro…

Zadawanie sobie uczciwych pytań otwiera przed tobą wielką szansę spotkania się z prawdą. Stanie się tak wówczas, gdy odkryjesz w sobie i uznasz, że lekceważysz zdanie innych lub że drażni cię wszystko to, co nie jest zgodne z twoimi wyobrażeniami, że jesteś gadatliwy i żądny uznania, że pragniesz osiągnąć znaczenie, że dążysz do korzyści, że pragniesz skrycie zapłaty i wdzięczności za to, co wykonałeś, służąc innym, że chcesz mieć więcej niż inni, że cierpisz, gdy cię nie doceniają, gdy nie masz osiągnięć. To wszystko trzeba wyraźnie zobaczyć, nazwać i wypowiedzieć przed Jezusem. Tylko na tej drodze dokonuje On twego uzdrawiania i oczyszcza serce.

Przyglądając się intencjom podejmowanych dzieł, pytaj siebie, ile z nich służyło twojej chwale, planom i wielkości. Zmarły w 1834 roku król Brazylii Pedro I postanowił wybudować w Rio de Janerio szpital dla ubogich. Zwrócił się więc z apelem do bogatych obywateli o wsparcie materialne dla tego dzieła. Spotkał się jednak z nikłym odzewem. Gdy skarżył się bliskim na nieczułość serc ludzi bogatych, ktoś doradził mu, by obiecał nadać tytuły szlacheckie za znaczniejsze ofiary pieniężne na szpital i że ofiarodawców upamiętni okolicznościowa tablica. Gdy to ogłosił, okazało się, że zniknęły problemy z zebraniem odpowiednich funduszy. W dniu otwarcia szpitala zgromadziło się wiele osób. Część z nich czekała na odsłonięcie tablicy. Jakież było ich zdziwienie, gdy zamiast listy nazwisk mogli przeczytać tylko jedno zdanie: „Ludzka pycha wybudowała ludzkiej biedzie”. Król zrobił ofiarodawcom gorzki rachunek sumienia z motywów ich pieniężnych ofiar.

Aby upodobnić się do wspomnianych ofiarodawców, szukających dla siebie tytułów i tablic chwały, wcale nie trzeba być bogaczem. Ileż razy poprzez specyficzne zachowania i skryte pragnienia człowiek dąży do tego, by zobaczyć takie tablice mówiące o jego chwale, mądrości, roztropności, przezorności, talentach i darach: To on zrobił!, To on powiedział!, To jego dzieło!, To wynik jego roztropnych zabiegów! Jakże skutecznie takie tablice, nawet malutkie, karmią pychę i pragnienie bycia dostrzeżonym.

Jezus poucza nas – chcąc podkreślić, jak bardzo Ojciec ceni sobie w człowieku intencję prawą i szczerą, która nie szuka chwały ludzkiej, ale Bożej – że nie wystarczy, aby zewnętrznie zachować postawę pokory wobec podejmowanych dzieł i wypowiadanych słów. Potrzeba jeszcze czystej intencji i rezygnacji z pragnienia bycia chwalonym, co Zbawiciel wyraził w symbolice rąk: „Niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa” (Mt 6, 3). Jeśli nie, otrzymałeś już swoją nagrodę. Będzie to ludzka pochwała, jakaś mała tablica, którą po kilku dniach czy miesiącach zatrze zawodna ludzka pamięć.

Z intencjami ludzkich dokonań może być tak jak ze złotonośną rudą. Wydobywa się jej ogromne ilości liczone w tonach, ale po przetopieniu w hucie otrzymuje się z nich zaledwie kilogramy złota. Na progu wieczności, gdy Bóg – miłośnik ukrytej prawdy – przetopi w swoim świetle rudę twoich ziemskich dzieł i słów, ile z tego wszystkiego pozostanie drogocennego kruszcu prawych i czystych intencji?

Prawość i czystość intencji zachwycają oko Boga. Widzimy to choćby w przypadku ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony dwa małe pieniążki, całe swe dzienne utrzymanie. Gdyby nie Jezus, który może przenikać intencje ludzkich serc i nie potrzebuje świadectwa o człowieku od innych, nigdy nie dowiedzielibyśmy się, jak wielką szlachetność skrywała w sobie uboga wdowa. Tak spodobała się Bogu, że postanowił, by jej uczynek opowiadano wraz z Dobrą Nowiną aż do końca świata. Kiedyś Chrystus odkryje wszystko, co było ukryte w ludzkich sercach. Wówczas wiele otrąbionych i nagłośnionych dzieł ze wstydem będzie musiało ustąpić przed potęgą i pięknem nieznanych dotąd uczynków i słów zbudowanych na czystej i prawej intencji. „Zaprawdę, powiadam ci, Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 2 i 4).

W dziele formowania czystego serca stoi przed tobą także praca nad uzgodnieniem świata intencji, motywów i słów z twoimi uczynkami, z codzienną postawą. O wielkiej wadze tego zadania świadczy rozmowa z świętym ojcem Pio, zachowana dla nas przez ojca Jana. Przybył on do San Giovanni Rotondo, by się wyspowiadać u ojca Pio i w trakcie rozmowy usłyszał nagle pytanie: „– Czy to prawda, że źle myślałeś o pewnym bracie? – Ktoś ci o tym napisał albo powiedział osobiście! – Zapewniam cię, że nikt mi o tym nie pisał ani nie mówił. (Ja nie od razu przypomniałem sobie, że tego mojego sądu nikomu nie ujawniłem). – A zatem jak się o tym dowiedziałeś? – Nie zajmuj się tym: powiedz mi, czy to prawda czy nie, że źle myślałeś o bracie? – To prawda, ale ja miałem słuszne racje, by tak myśleć. Wówczas mi poradził, abym nie wierzył pozorom i że pewne niezgodności faktów i słów nie zawsze wskazują na fałszywość, ale słabość, którą wszyscy znamy ze spowiedzi, gdzie mówi się, że robi się w ten sposób, a potem robi się inaczej. – Zresztą – dorzucił – nawet jeśli byłby to fałsz, to nie usprawiedliwia ostrego postępowania, którego użyłeś wobec niego i braci. Ja zareagowałem: – Ależ jakie ostre metody! – Tak, tak, ty jesteś zbyt gorzki, niekiedy zbyt ostry w karceniu. Także karcenie należy umieć przyprawić uprzejmością i słodyczą. – Masz rację – odparłem – ale wydaje mi się że starałem się być grzeczny i uprzejmy, lecz kiedy widzę, że tak niczego nie osiągam, wówczas zapalam się. Krótko udzielił mi ojcowskiego napomnienia, abym był łagodny: – Pamiętaj o Jezusie: cichy i pokornego serca. Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie – jest cechą wielkich świętych. Ja nigdy nie żałowałem użytej łagodności, ale czułem wyrzuty sumienia i musiałem się spowiadać, kiedy byłem nieco surowy. Jednak kiedy mówię łagodność, nie mówię, że pozostawiam wszystko swemu biegowi. Co to, to nie! Ale mam na myśli to, co czyni słodkim karność, która nigdy nie może być zaniedbana. Przerwałem: – Ale musisz zważać także na typ charakteru. Ja mam charakter surowy, oblicze mrukliwe i kto mnie widzi, myśli że jestem tyranem. A poza tym, jeśli dam 99 pocałunków i jeden policzek, to liczy się tylko policzek, a pocałunki wcale. – Charakter musisz zmienić. Weź w karb dobroć i serce. Ja chciałbym, aby zamiast 99 pocałunków i jednego policzka było 100 policzków, lecz wymierzonych z delikatnością, łagodnością i miłością. Masz wspaniały dar rządzenia, lecz masz tę wadę, że jesteś gorzki. Jezus jest zadowolony z ciebie, ale chce, abyś poprawił tę wadę. Masz inteligencję i serce, ale nie umiesz ich pogodzić. Niekiedy dominuje inteligencja i wówczas stajesz się ostry. Innym razem przeważa serce i wówczas stajesz się zbyt słodki. Zespól je razem i wówczas będziesz dobrym chłopcem. Wówczas ja pytam: – Chciałbym wiedzieć z pewnością: czego Jezus chce ode mnie? – Czego chce? Tego chce, abyś nabył łagodności i wówczas będziesz także mógł szybciej iść po drodze doskonałości”.

Prawość serca, czyli wyeliminowanie z niego wszelkiego zakłamania i rozdźwięku jest namacalnym dowodem pogłębiania się jego czystości, przejawem zbliżania się człowieka do niedoścignionego wzoru, jakim jest Serce Jezusa. Uciekający do Tarszisz prorok Jonasz wydał o tym Bożym Sercu takie oto świadectwo: „Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą” (Jo 4, 2).

Proś często Jezusa, którego w Litanii do Jego Najświętszego Imienia nazywamy miłośnikiem czystości, by natchnął cię pragnieniem zdobywania czystości serca i udzielił potrzebnych ku temu łask.