Walka duchowa. Filary świątyni serca

Filar mowy – odpowiedzialność za wypowiadane słowo (cd.)



Konferencja druga

Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło (Łk 6,45).

Słowa, które wypowiadasz, są głęboko zakorzenione w twoim sercu. One są niczym innym jak odsłanianiem tajemnicy, którą w sobie skrywasz. By twoja mowa była odpowiedzialna, musi wyrastać z doświadczenia wewnętrznego milczenia. Nie zagości ono w tobie bez pomocy Ducha Świętego. „Istnieje szkoła ucząca grania, istnieje szkoła ucząca pisania, istnieje szkoła ucząca języków, ale nie ma szkoły uczącej milczenia, milczenia uczy Duch Święty”. To najprostsze wyjaśnienie, jakie w tej kwestii pozostawia ci święty ojciec Pio.

W rozważaniu wewnętrznego milczenia nie będzie nam chodziło o wysiłek powstrzymywania się od wypowiedzenia takich czy innych słów. To tylko jeden z rysów ducha milczenia. Interesować nas będzie milczenie jako przejaw tajemnicy czystego serca. Święta Faustyna pisze: „Można wiele mówić, a nie przerwać milczenia, a znowu można niewiele mówić, a zawsze łamać milczenie. Jak niepowetowaną szkodę przynosi niezachowanie milczenia. Wiele się krzywdy wyrządza bliźnim, ale najwięcej – to własnej duszy. Bóg nie udziela się duszy gadatliwej, która jak truteń w ulu wiele brzęczy, ale za to nie wyrabia miodu. Dusza gaduła jest pusta we własnym wnętrzu. Nie ma w niej ani cnót gruntownych, ani poufałości z Bogiem. Nie ma mowy o życiu głębszym, o słodkim pokoju i ciszy, w której mieszka Bóg. Dusza, nie zaznawszy słodyczy ciszy wewnętrznej, jest duchem niespokojnym i mąci innym tę ciszę”.

Święta wskazuje nam na istotną rzecz w formacji do odpowiedzialnego używania języka. Nie chodzi w niej o to, by nigdy nic nie mówić. Przewrotnym milczeniem również można ciężko zgrzeszyć. Chodzi o nabycie ducha mądrego mówienia, który wyrasta z doświadczenia czystości serca. On jest kwiatem, który zakwita na krzewie czystości duszy i serca. Dlatego błędem byłoby identyfikować go z prostym faktem mówienia bądź niemówienia. Długi język, język niepohamowany, język ciekawski, język gadatliwy – te i im podobne określenia, którymi chcemy wyrazić fakt grzeszenia mową kierują naszą uwagę ku rzeczywistości znacznie głębszej niż tylko nasz organ mowy.

Jakiego zatem milczenia uczy Duch Święty? Czym się ono charakteryzuje?

Duch Święty uczy milczenia ciekawości. Ciekawość jest jednym z najsilniejszych ludzkich pragnień. Potrzebna, aby móc poznawać i rozwijać się, staje się prawdziwą przeszkodą, jeżeli zacznie żyć własnym życiem. Życiem niekontrolowanym i niespokojnym z powodu pokusy: by wiedzieć. Ciekawość nieopanowana sprowadza do twojej pamięci i serca wydarzenia, osoby, sprawy, skandale. Czyni z serca i pamięci śmietnik, w którym wszystkie te rzeczy fermentują, przypominają się, powracają. Nie ma mowy o czymś, co można by opisać jako spokojna tafla jeziora, w której mógłby przeglądać się Jezus. Ciekawość rzuca w tę spokojną taflę jeziora kamienie, które wzbudzając kręgi fal, niszczą wewnętrzny pokój. Twoja mowa to jakby ta najdalej idąca fala wzbudzona przez kamień ciekawości. Uzewnętrznia ferment i niepokój wnętrza.

Opanowywanie odruchu niezdrowej ciekawości, odruchu dowiadywania się w kwestiach rzeczy niepotrzebnych i gorszących jest podstawą nabywania atmosfery milczenia. Od jej stopnia Duch Święty uzależnia złożenie w twej duszy swych łask. Ciekawość wykrzywia zdolność mądrego osądzania, powodując swego rodzaju zaślepienie ducha. Taki człowiek nie jest w stanie wychwycić subtelnych i delikatnych poruszeń Bożego Ducha, bo nie pozwala mu na to mocny i narzucający się zgiełk fermentujących w sercu grzechów ciekawości.

Duch Święty uczy milczenia języka. Już biblijny mędrzec Syrach dostrzegł katastrofalne skutki złej mowy dla świętości świątyni Bożej, którą jesteś, dlatego napisał: „Lepiej się potknąć na gruncie pod nogami niż o wybryk własnego języka” (Syr 20, 18). Zauważa, że osoba, która umie strzec swoich ust, wcale nie wyobcowuje się ze świata i wydarzeń, ale staje się naprawdę sobą, zdobywa powagę i uznanie, umie właściwie zachować się w trudnych sytuacjach, a jej milczenie nie wynika z niewiedzy, lecz z mądrości. Natomiast osoba gadatliwa zawsze będzie potykać się o grzechy swego gadulstwa, budzić odrazę, nie będzie w stanie wytworzyć wokół siebie atmosfery przyjaźni i zaufania.

Słowa wystawiają na światło dzienne prawdy tkwiące w twym sercu, dlatego rzeczywistą wartość osoby mierzy się właśnie tym, co i jak mówi. Jezus wyraźnie wskazuje na taki związek serca, słów i czynów ludzkich, pouczając nas: „Jakże wy możecie mówić dobrze, skoro źli jesteście” (Mt 12, 36-37).

Grzechy języka mędrzec Syrach określa bardzo konkretnie: są nimi oszustwo i intryga. Następnie doradza, jak powinien zachować się mądry człowiek: uważaj, abyś nie dyskutował o upadkach bliźniego podczas jego nieobecności, a gdy jesteś z nim, nie oskarżaj go fałszywie. Jest to jedyna droga, która strzeże przed uwikłaniem się w intrygę i oszustwo. Szanując bliźniego, szanujesz siebie.

Grzechy języka odrzucają człowieka aż na peryferie atmosfery wewnętrznego milczenia. Dlatego tak ważną sprawą jest kontrolowanie mowy, o czym przypomina Mądrość Boża: „Kto ust swych strzeże – ten strzeże życia” (Prz 13, 3).

Osądzanie, w czasie którego człowiek zawłaszcza sobie prawo wyrokowania o bliźnim, należy odróżnić od upomnienia. Jeżeli sumienie wyraźnie podpowiada ci, że należy zwrócić komuś uwagę, ponieważ ma miejsce jawne zło, zrób to na osobności, w cztery oczy i z wyrozumiałością. Lepiej powiedz mniej aniżeli za dużo. Ustrzeżesz się wówczas wielu grzechów i zachowasz pokój w sercu. „O ileż lepiej jest upomnieć, niźli trwać w gniewie” – poucza biblijny Mędrzec (Syr 20, 2). Czyń to jednak z miłością i modlitewną asystencją wobec problemu. Milczeć, kiedy powinno się mówić, jest niedoskonałością, a nieraz i grzechem. „Jeśli powiem bezbożnemu: – napomina nas Bóg przez proroka Ezechiela – Z pewnością umrzesz, a ty go nie upomnisz, aby go odwrócić od jego bezbożnej drogi i ocalić mu życie, to bezbożny ów umrze z powodu swego grzechu, natomiast Ja ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew” (Ez 3, 18). Nie ma złotej reguły odpowiadającej na pytanie: kiedy upomnieć, a kiedy nie? Tej mądrości uczymy się, współpracując z Duchem Świętym nad czystością serca. Im bardziej twoje serce czyste w intencjach i pragnieniach, tym większa roztropność w napominaniu.

Duch Święty uczy milczenia osobistych planów. To jeszcze jeden aspekt wchodzenia w atmosferę wewnętrznego milczenia. Osobiste plany, pragnienia, zamierzenia – jako wyraz mocy ludzkiego ja – krzyczą w nas bardzo głośno, dopominając się o swoje. Pycha własna bardzo cierpi, gdy się jej nie słucha lub poddaje weryfikacji jej pragnienia i postanowienia. Proś często Ducha Mądrości, aby pomógł ci odrywać się od tego, co twoje. W ciszy twego otwarcia się na Jego zrządzenia może On uczynić dla ciebie nieskończenie więcej niż twoje najbardziej przemyślane i doskonałe plany.

Mowa odsłania prawdziwe oblicze ludzkiego serca. Tylko ludzie duchowo mali, przyziemni, lubują się w krytykowaniu wszystkich i wszystkiego. Ich język – jak mówi Mędrzec – „pełza po ziemi”. Dla swoich niskich poruszeń znajdują pożywkę w powtarzanych plotkach, niesprawdzonych informacjach, w wydobywaniu na światło dzienne spraw niepotrzebnych i gorszących. „Życie i śmierć jest w mocy języka, jak go kto lubi używać, taki spożyje zeń owoc” (Prz 18, 21). Gdyby bardziej troszczono się ducha wewnętrznego milczenia, nie byłoby tyle szemrań, obmów, rozgoryczeń, plotek, nie byłaby raniona miłość bliźniego – jednym słowem, nie popełniono by wielu grzechów.