W szkole Ducha Świętego

Kontemplacja ziemskiego życia Jezusa i wzorowanie się na nim to najowocniejsza współpraca z Duchem Świętym. Przełom w życiu Teresy - jak wiemy - spowodował wstrząs na widok wizerunku skatowanego Chrystusa.

Łaski mistyczne



Kontemplacja ziemskiego życia Jezusa i wzorowanie się na nim to najowocniejsza współpraca z Duchem Świętym. Przełom w życiu Teresy – jak wiemy – spowodował wstrząs na widok wizerunku skatowanego Chrystusa. Po raz pierwszy pojęła straszliwą rzeczywistość Ubiczowania; była do głębi wstrząśnięta, „oglądając Pana w takim stanie„. Żal, skrucha, poczucie niewdzięczności, a jednocześnie miłość i jakaś wyzwalająca moc rozrywały dotychczasowe ograniczenia jej duszy, tak że – jak pisze – zdawało się jej, że serce w niej pęka. Rzuciła się na kolana i błagała Chrystusa o umocnienie. aby Go już więcej nie obrażała.

To przeżycie z 1555 r. zapoczątkowało jej nową relację do Boga – modlitwę wewnętrzną – i przygotowało „jej ducha na niebieskie zaślubiny z Duchem niestworzonym„.

Trzy lata trwały zmagania Świętej o czystość i wolność serca, gdy wspaniałość Bożego wezwania wyniosła ją na wyżyny niewielu dostępne. Sam Duch Święty przyszedł w pomoc jej mozolnym wysiłkom zrozumienia i wypełnienia prostej prawdy, że „gdy dusza opróżni siebie z wszelkiego przywiązania do rzeczy stworzonych i oderwie się od nich dla miłości Boga, Bóg niechybnie napełni ją sobą„.

Sceneria pierwszej łaski zachwycenia, jakiej Święta doznała na oczach sióstr w klasztorze Wcielenia w 1558 r., nie była wyreżyserowana. Teresa z wewnętrznym oporem myślała o poleceniu o. Jana Pradanosa TJ swego ówczesnego kierownika, by porzuciła pewne przyjaźnie, „w których – jak pisze – choć nie było obrazy boskiej, było jednak dużo ludzkiego przywiązania. Wymawiałam się spowiednikowi. Kiedy nie ma w tym obrazy Bożej mówiłam – czemuż więc miałabym okazywać się niewdzięczną? On na to zachęcił mnie, abym przez kilka dni polecała tę sprawę Bogu, odmawiając hymn Veni Creator„.

W czasie tej modlitwy przyszło na mnie zachwycenie tak nagłe, że prawie całkiem odeszłam od siebie. Usłyszałam słowa: «nie chcę już, byś obcowała z ludźmi, jeno z aniołami».

Na dźwięk tych słów – pisze – „wielki mnie strach ogarnął, tak z powodu silnego wstrząsu, jaki w mej duszy wywołało zachwycenie, jak i dlatego, że słowa one brzmiały gdzieś w najdalszej głębi mojego ducha„.

Ta łaska dała jej bezpośredni stosunek do rzeczywistości nadprzyrodzonej. W ekstazie stykają się z sobą najbardziej odległe bieguny: poczucie własnej małości i grzeszności a jednocześnie wyniesienie do wyżyn serafina. Wyznaje z pokorą: „Chcieć zrobić z siebie anioła, póki się jest na tej ziemi – zwłaszcza gdy kto tak głęboko ugrzązł w ziemi jak ja – jest to nierozum„. A jednak zaświadcza z mocą: „Od tego dnia nabrałam wielkiego męstwa do opuszczenia wszystkiego dla Boga. Spodobało się Jemu w jednej chwili – przemienić swoją służebnicę w innego człowieka„.

Teresa weszła w zasięg działania Ducha Świętego. Stała się czułą anteną dla Jego impulsów i oświeceń. Zrozumiała, że „kto łączy się z Panem, jest z Nim jednym Duchem„; że „Bóg sam jest Sprawcą i Dawcą jej życia, o czym świadczą Jego tajemne natchnienia i porywy. Maluczka kryniczka wysącza strumyczki wody żywej. Dusza czuje ukryte w niej działanie i Boskie źródło; że jest w jej wnętrzu Wyższy nad nią, Ktoś, Kto ją wodą żywą, z Niego płynącą ochładza, i wypuszcza te strzały, które ją ranią i życie dają jej duchowemu życiu„.