Ustawiam figury na szachownicy, nim rozpocznę grę…

Dopiero w szesnastym rozdziale Drogi doskonałości czytamy następujące słowa: "Ustawiam dopiero, że tak powiem, figury na szachownicy, nim rozpocznę grę... Rzecz pewna, że kto nie umie ustawić figur do szachów, ten i grać w nie nie umie; kto nie potrafi dać szacha, ten nie da i mata" (16, 1).

o. Reinhard Körner OCD, Zamyślenia nad dziedzictwem Teresy od Jezusa



Siostry prosiły Teresę, żeby napisała książkę o modlitwie, medytacji i życiu kontemplacyjnym. Teresa spełniła ich prośbę. Wprawdzie już wcześniej poświęciła tym sprawom swoją autobiografię (Księga życia), jednakże za radą zaprzyjaźnionego kapłana i obawiając się niezrozumienia ze strony wszechobecnej inkwizycji musiała wstrzymać się z jej ogłoszeniem. Tymczasem to, co siostry obecnie otrzymały do czytania, w piętnastu obszernych rozdziałach mówi przede wszystkim o całkiem zwyczajnych międzyludzkich sposobach postępowania – wciąż mowa tu o pokorze, szczerości i prawdziwości w odniesieniu do siebie, do bliźnich i do Boga. Czy jest to temat chybiony?

Dopiero w szesnastym rozdziale Drogi doskonałości czytamy następujące słowa: „Ustawiam dopiero, że tak powiem, figury na szachownicy, nim rozpocznę grę… Rzecz pewna, że kto nie umie ustawić figur do szachów, ten i grać w nie nie umie; kto nie potrafi dać szacha, ten nie da i mata” (16, 1). W czasach swej młodości „takie nawet błahostki umiała” (tamże) i pamięta, że w grze w szachy nie wygra ten, kto straci królową lub nie umie nią właściwie grać.

Podobnie również w życiu duchowym – chce nam powiedzieć Teresa – nie wygra nikt, u kogo zawodzą „najnormalniejsze” ludzkie sposoby postępowania, a już zwłaszcza, gdy straci królową, najpotężniejszą figurę na szachownicy; królową, czyli pokorę.

Teresa w całej swojej spuściźnie pisarskiej wciąż na nowo powraca do tej samej podstawowej zasady, którą w swym późniejszym, głównym dziele Twierdza wewnętrzna nazwie „chodzeniem w prawdzie” (VI 10, 7). W nim właśnie widzi – pouczona własnymi doświadczeniami – niezbędny fundament całej ludzkiej i duchowej dojrzałości. Wie również, że jej dzieło odnowy Karmelu tylko w tej mierze może się udać, w jakiej u niej i u tych spośród jej sióstr i braci, którzy się przyłączyli do reformy, wzrośnie odwaga pokory. Inaczej bowiem całe mówienie o Bogu pozostanie czcze i puste, a nawet pełne poświęceń „życie duchowe” będzie jedynie zwykłą farsą.

Bodaj właśnie ta postawa szczerości, która przyznaje się zarówno do biedy, jak i do bogactwa własnej osoby, sprawia, że pisma Teresy po dziś dzień pozostają prawdziwą szkołą chrześcijańskiego bycia człowiekiem.