Sylwetka duchowa

Z modlitwy czerpał siły i ponaglenia, by dzielić się z innymi swoim "ubóstwem": własną porcją chleba, koszulą, a gdy i tego brakowało, obdarzał potrzebującego sercem i uśmiechem. Nie szukał ani nie znajdował dla swej modlitwy sprzyjających jej warunków (...)

s. Immakulata J. Adamska OCD

Przełożony i ojciec duchowy karmelitanek



Miał już 48 lat, kiedy został przeorem wadowickiego klasztoru. Gdy odnowił Karmele męskie, 1.VI.1901 r. mianowano go wikarym prowincjonalnym mniszek w Galicji. Z całym poświęceniem podjął się ich duchowego kierownictwa. Zgromadził w Krakowie resztę rozpędzonych przez zaborców mniszek, założył nowe klasztory w Przemyślu i we Lwowie. Z zachowanych listów widać, jaką czułą otaczał je opieką, ale też jak wymagał ducha wiary i świętości. Dla przykładu: przeoryszy, m. Anny Kalkstein nakazuje podporządkować się dbającej o jej zdrowie s. Bronisławie, a tej ostatniej wielką o niej pieczę: „Przewielebna Matka niech raczy być bardzo oględną w pożytkowaniu własnej woli co do swej osoby, a najmilsza siostra Bronisława zachowa Przewielebność Waszą w dobrym stanie” (1).

Do tej samej przeoryszy rok później pisze: „Życzenia, które zawsze dla Was chowam, są tak zwykłe i trwałe, iż nie ma co ich teraz powtarzać. Oby tę pielgrzymkę życia przeżyć z miłością ku Bogu, umrzeć z miłości ku Niemu – i móc wiecznie Go miłować w niebie! Sam Bóg może tylko to udzielić, błagajmy, aby udzielić raczył, nie patrząc na nędzę naszą” (2).

Pragnął bardzo, aby karmelitanki były duchowo wspierane przez ojców karmelitów, jak tego pragnęła założycielka Karmelu terezjańskiego, św. Teresa z Awila i sam im służył z wielkim poświęceniem. Jego listy do sióstr są pełne braterskiej miłości, a często nawet czułości. Raduje się z ich postępu duchowego i zapewnia, że każde spotkanie przy karmelitańskiej kracie w rozmównicy ubogaca wewnętrznie jego samego.

„Nie mogę wypowiedzieć, jak wielkie dobro osiągnąłem, odwiedzając wasze dwa klasztory. Jesteście wspaniałymi siostrami, niech dobry Bóg raczy Was prowadzić najprostszą drogą do nieba. Wspomnijcie czasem o mnie nędznym w Waszych świętych modlitwach” (3).

„Korzystam z wolnej chwili dla nakreślenia wyrazów wdzięczności za to wszystko, com doświadczył od Was w czasie pobytu w klasztorze Waszym. We wnętrzu serca wrze (innego wyrazu odszukać nie mogę) gorące pragnienie widzieć każdą z najmilszych matek i sióstr w dokładnym poznaniu drogi, po której Bóg miłosierdzia w przeznaczeniu swoim postanowił Was prowadzić, wedle potrzeb odrębnych każdej z Was” (4).

O karmelitankach wileńskich powiedział, że zostały przez Boga powołane, aby w ciemność schizmy i herezji wniosły pochodnię prawdy. Wprawdzie wróg pochodnię zgasił, ale światło rozbłyska nadal. Pozostawiły Karmelowi w dziedzictwie wierność, a ich cnoty jaśnieją jak drogowskazy w drodze do nieba. Ofiarowały swe życie za niewierzących czy zostających poza Kościołem i za doskonałość tych, którzy zachowali skarb wiary. Kochał swoje siostry w zakonie do tego stopnia, że mu nawet zarzucano, iż zbyt się im oddaje, jak wspomina w liście do m. Teresy od Jezusa Ukrzyżowanego (5).


(1) Józef Kalinowski, Listy t. II, Wyd. Karmelitów Bosych, Kraków 1986, (List 1287 z 1901 r.) s. 122.
(2) List 1372, s. 205.
(3) List 1292, s. 128.
(4) List 1495, s. 331n.
(5) Por. List 952, s. 511.