Święta Teresa od Jezusa i Najświętsza Maryja Dziewica

Nabożeństwo maryjne Teresy de Ahumada, które osiągnęło swe szczyty podczas licznych przeżyć mistycznych w czasie jej duchowej dojrzałości, zostało zapoczątkowane w samym dzieciństwie Świętej i stanowiło jedno z najważniejszych jej wspomnień wyniesionych z domu rodzinnego.

o. Szczepan Praśkiewicz OCD, Święta Teresy od Jezusa i Najświętsza Maryja Dziewica



Św. Teresa od Jezusa, reformatorka Karmelu i mistrzyni życia duchowego, jakkolwiek skupiona w swoim życiu wewnętrznym przede wszystkim na Jezusie Chrystusie, który w jej Dziełach wszystko oświeca i w którego jasności bledną wszelkie inne światła, przejawia — jako córka i matka Zakonu, który totus marianus est — szczególne nabożeństwo do Matki Chrystusa. Pragnąc zatem poznać całościowo duchową sylwetkę Teresy od Jezusa, aby uczynić ją mistrzynią naszego życia duchowego, nie sposób nie zapoznać się z jej maryjnym doświadczeniem i orędziem. To właśnie maryjne doświadczenie i maryjne przesłanie pierwszej kobiety zaliczonej w poczet doktorów Kościoła będzie stanowić przedmiot naszego studium.

Maryjna pobożność i maryjne doświadczenie mistyczne Teresy



a) Inicjacja nabożeństwa maryjnego w domu rodzinnym

Nabożeństwo maryjne Teresy de Ahumada, które osiągnęło swe szczyty podczas licznych przeżyć mistycznych w czasie jej duchowej dojrzałości, zostało zapoczątkowane w samym dzieciństwie Świętej i stanowiło jedno z najważniejszych jej wspomnień wyniesionych z domu rodzinnego. Zauważamy to, zaledwie bierzemy do ręki jej pisma. Już w pierwszym rozdziale Księgi życia znajdujemy miłe wspomnienie o matce naszej Świętej, Beatrycji, która uczyła dzieci modlitwy różańcowej i pragnęła, aby żywiły one nabożeństwo do Jezusowej Matki. O tym, jak Teresa przejęła przekazane jej przez matkę wartości maryjnego nabożeństwa, świadczy najlepiej fakt — z jej wczesnego dzieciństwa — że po nieudanej próbie męczeństwa za wiarę (epizod nader znany), „szukała samotności na odmawianie swoich nabożeństw, których miała wiele, a w szczególności różańca” (Ż 1, 6). A kiedy w trzynastym roku życia traci swoją matkę, oddaje się pod opiekę Maryi, Matki Niebieskiej: „Poszłam w utrapieniu swoim przed obraz Matki Boskiej i rzewnie płacząc, błagałam Ją, aby mi była matką. Prośba ta, choć uczyniona z dziecinną prostotą, nie była – jak mi się zdaje – daremna; ilekroć bowiem w jakiejkolwiek potrzebie polecałam się tej Pannie Wszechwładnej, zawsze w sposób widoczny doznawałam Jej pomocy” (Ż 1, 7). Teresa przypisuje Maryi łaskę nieustannej opieki, a w szczególny sposób Jej wstawiennictwu zawdzięcza łaskę swojego nawrócenia: „aż w końcu nawróciła mnie do siebie” (Ż 1, 7). Dlatego też modlitwę różańcową, pierwszą maryjną modlitwę swego życia będzie cenić i praktykować do śmierci, o czym świadczą słowa zapisane w ostatnich rozdziałach autobiografii.

b) Pogłębienie pobożności maryjnej w Karmelu

Teresa, wstępując do Karmelu, weszła ze swą pobożnością maryjną w wielką tradycję Zakonu Maryi. Zachwyca się, kiedy poznaje maryjne korzenie Karmelu, opisywane we współczesnych jej książkach; z radością przyjmuje o. Hieronima Gracjana, gdy dowiaduje się, że jego powołanie jest dziełem Maryi; jasno rozumie przywileje związane ze szkaplerzem. Kiedy w 1571 roku zostaje mianowana przeoryszą klasztoru Wcielenia, umieszcza na swym miejscu w chórze zakonnym posąg Najświętszej Dziewicy, Jej oddaje klucze i rządy nad zgromadzeniem, bo chce, aby w Maryi zbiegały się miłość, szacunek i cnoty wszystkich zakonnic. Gest ten znalazł sympatyczny epilog w jednej z terezjańskich wizji Matki Chrystusa, a sama Teresa przypisuje Dziewicy Maryi wszelkie dobro, które dzieje się w klasztorze: „Moja Przeorysza (tj. Matka Najświętsza) sprawia te wszystkie cuda”. Według Teresy w Karmelu wszystko jest maryjne: habit, reguła, klasztory.

W świetle tego, co powiedziano, nie dziwi nas fakt, że z podobnym duchem maryjnym Teresa podejmuje się fundacji klasztoru św. Józefa w Awili, jak i reformy Zakonu. Wyznaje to ona sama, dlatego oddajmy jej głos. Zwróćmy jednak uwagę na to, jak pierwiastek maryjny, w terezjańskiej na wskroś chrystocentrycznej duchowości, nie przyciemnia nigdy tajemnicy Chrystusa: „Pewnego dnia, zaraz po komunii, Pan przykazał mi stanowczo, abym starała się z wszystkich sił o założenie tego klasztoru [św. Józefa] i sprawy tej nie zaniedbywała; że będzie w nim kwitła żarliwa służba Jego; że ma być pod wezwaniem św. Józefa; że on będzie nas strzegł u jednych drzwi, a Najświętsza Panna u drugich. On zaś, Chrystus Pan, będzie mieszkał w pośrodku nas” (Ż 32, 11). Wydawać by się mogło, że Maryja pozostaje tu w cieniu, na drugim planie, nawet za św. Józefem. Trzeba jednak kontynuować lekturę słów Teresy. Otóż nieco dalej, już w następnym rozdziale Księgi życia, sama Dziewica Maryja przejmuje sprawę fundacji, używając prawie tych samych słów co Pan Jezus, i wypraszając Teresie łaskę wewnętrznej czystości, „coś z rodzaju inwestytury maryjnej, czyniącej z niej fundatorkę”. Posłuchajmy: „W tym stanie wydało mi się, że widzę jak mnie ubierają w szatę dziwnie białą i jasną; z początku nie widziałam kto mnie ubiera; potem dopiero ujrzałam przy boku swoim, z prawej strony Pannę Najświętszą, a z lewej opiekuna mego, św. Józefa. […] Najświętsza Panna wzięła mnie na ręce i rzekła mi, że bardzo jest rada z mojego nabożeństwa do chwalebnego Jej Oblubieńca; że mam być pewna, iż zamierzony przeze mnie klasztor przyjdzie do skutku” (Ż 33, 14). Nic więc dziwnego, że po szczęśliwym zakończeniu dzieła fundacji, Teresa wyznaje swoje uczucia maryjne: „Trzymamy się reguły Najświętszej Panny z Góry Karmel […]. Niechaj Pan raczy sprawić, aby wszystko to było na cześć i chwałę Jego i Najświętszej Panny Maryi, której szkaplerz nosimy” (Ż 36, 26. 28). I niejako w odpowiedzi na tę maryjność Teresa zobaczy Chrystusa, który podziękuje jej za to, co uczyniła dla Jego Matki; więcej, zobaczy także samą Maryję „w wielkiej chwale i białym płaszczu, którym nas wszystkich otacza” (Ż 36, 24). W opisie postępów nowej fundacji Teresa stara się zawsze podkreślać nieustanną cześć, jaką Zakon oddaje Maryi, a z drugiej strony szczególną opiekę, jaką otacza go ustawicznie. I tak np. z okazji spotkania z o. Janem Chrzcicielem Rossi, przełożonym generalnym, który pozwolił jej na zakładanie kolejnych klasztorów: „przedstawiłam mu, że i Najświętszej Pannie, której tak gorliwym jest czcicielem, niemałą przez to odda usługę. I chyba Ona sama wzięła tę sprawę w swoje ręce” (F 2, 5). Można powiedzieć, że całaKsięga fundacji została napisana w kluczu maryjnym, ponieważ jej autorka nieustannie odwołuje się do Dziewicy z Nazaretu: „Zaczęły się napełniać te małe gołębniki Najświętszej Dziewicy naszej Pani” (F 4, 5), albo — w przypadku opisu męskiej fundacji w Duruelo: „Te początki mają być wznowieniem reguły i ducha Zakonu Najświętszej Matki Jego” (F 14, 5). Kiedy pod koniec księgi spogląda wstecz, interpretuje wszystko jako przysługę oddaną Maryi i jako dzieło, w którym współpracowała sama Królowa Karmelu: „Radujemy się, że chociaż w czymkolwiek możemy służyć naszej Matce, Pani i Opiekunce […]. Powoli dokonywane są dzieła ku czci i chwale tej chwalebnej Dziewicy i Jej Syna” (F 29, 31).

c) Maryjne doświadczenie mistyczne

Autobiografia Teresy od Jezusa ukazuje nam, jak Święta trwa w ustawicznej pobożności maryjnej: ucieka się do Matki Chrystusa w swoich cierpieniach, obchodzi uroczyście maryjne święta, bardzo lubi pieśń Maryi Magnificat, którą — jak zeznają świadkowie — często powtarzała po cichu w języku kastylijskim”. W bardzo krótkim czasie w życiu Teresy pobożność maryjna staje się — podobnie jak w przypadku innych aspektów jej życia — doświadczeniem tajemnic Maryi. Dzieje się to stopniowo, w miarę wzrostu zażyłości z samym Jezusem i niejako chronologicznie, tj. zgodnie z opisem ewangelicznym poszczególnych wydarzeń w życiu Matki Zbawiciela. Czytając Podniety miłości Bożej (5, 2 i 6, 7), widzimy, jak Teresa otrzymuje intuicję zrozumienia misterium Maryi w chwili Zwiastowania; dwukrotnie — jak podaje w Sprawozdaniach duchowych (29, 1 i 61) — doznaje mistycznej łaski zrozumienia pierwszych słów Magnificat; w największym zachwycie kontempluje tajemnicę Wcielenia i Chrystusowej obecności w nas, na podobieństwo Maryi Dziewicy noszącej w swym łonie Zbawiciela; kontempluje Ofiarowanie Jezusa w świątyni i doznaje zrozumienia słów Symeona skierowanych do Najświętszej Dziewicy; i w końcu wyjawia nam, jak bardzo obecne są w jej życiu zarówno ucieczka do Egiptu, jak i inne sceny z ukrytego życia Jezusa w Nazarecie.

Szczególne i godne odnotowania są intuicje Teresy dotyczące uczestnictwa Maryi w misterium paschalnym swojego Syna, w cierpieniach i w radości paschalnych dni Zbawiciela. Święta z wielką miłością kontempluje odwagę Maryi i Jej przylgnięcie do misterium Chrystusa Ukrzyżowanego. Pisze, że Maryja, „gdy stała pod krzyżem, nie spała jak apostołowie, ale w duszy swojej miała miecz boleści i gorzką śmiercią współumierała”. Teresa mistycznie uczestniczy w cierpieniach Dziewicy Maryi, trzymającej w ramionach martwe ciało Syna, „w taki sposób, w jaki opisuje się piątą boleść Maryi” (S 58). W Wielkanoc 1571 roku, przeżywając ciemną noc ducha, Teresa jeszcze raz doświadczy opuszczenia i osamotnienia Maryi stojącej pod krzyżem i usłyszy wewnętrzny głos Jezusa zapewniający ją, „że zaraz po zmartwychwstaniu ukazał się naszej Pani, ponieważ bardzo tego potrzebowała […] i pozostał z Nią bardzo długo, gdyż było to konieczne, aby Ją pocieszyć” (Ż 15, 1, 6).

Przy różnych okazjach Teresa kontemplowała tajemnicę uwielbienia Matki Najświętszej w święto chwalebnego Jej Wniebowzięcia ( nie zapominajmy, że nie było jeszcze wówczas definitywnego orzeczenia tego dogmatu). Święta Reformatorka Karmelu zauważa też, że Maryja nieustannie towarzyszy swoim wstawiennictwem modlącej się wspólnocie zakonnej. A kiedy w najgłębszym doświadczeniu mistycznym Teresa wnika w misterium Trójcy Przenajświętszej, dostrzega bliskość Maryi w tej tajemnicy, a także fakt, że Maryja wraz z Chrystusem i Duchem Świętym stanowią niewymowny Boży dar: „Dałem ci mojego Syna, Ducha Świętego i tę Najświętszą Dziewicę. A ty co możesz mi dać w zamian?” (S 25).

Możemy zatem stwierdzić, że Teresa od Jezusa została obdarzona głębokim doświadczeniem mistycznym tajemnicy Maryi, radowała się Jej obecnością i przeżywała wraz z Nią tajemnice Jej życia. Stąd — jak podkreślają specjaliści — jedną z istotnych prawd doktryny terezjańskiej jest fakt, że tajemnica Człowieczeństwa Chrystusa i Dziewicy Maryi należą do mistycznego doświadczenia doskonałych.