Patronat misyjny

Po odkryciu swojego miejsca w Kościele - być miłością w jego sercu - Teresa nie zajmuje się już niczym innym: "Kocham Ciebie, mój Jezu, kocham Kościół święty - matkę moją i pamiętam, że najmniejszy akt czystej miłości jest dlań bardziej użyteczny niż wszystkie inne dzieła razem wzięte"

o. Szczepan Praśkiewicz OCD

Misyjny patronat świętej Teresy od Dzieciątka Jezus



14 grudnia 1927 roku, papież Pius XI nakazywał ogłoszenie Reskryptu D 32/927, który został rozesłany do diecezji i wikaratów apostolskich na obszarach misyjnych, zezwalając na czczenie „św. Teresy od Dzieciątka Jezus jako ich głównej Patronki, na równi ze św. Franciszkiem Ksawerym, wraz ze wszystkimi prawami i przywilejami z tego tytułu wynikającymi”. Należy z radością stwierdzić, że misyjny patronat Teresy nie został nigdy zapomniany, wręcz przeciwnie, zauważa się ostatnio pewne jego ożywienie. Nieprzypadkowo pierwszy z serii Międzynarodowych Kongresów Naukowych zorganizowanych na temat duchowości św. Teresy z okazji stulecia jej śmierci, odbył się właśnie na misjach, w stolicy Zairu.

1. Geneza patronatu św. Teresy nad Misjami

Jak się to stało, że zaledwie 2 lata po kanonizacji, św. Teresa od Dzieciątka Jezus została ogłoszona Patronką Misji? Przypomnijmy historię tego wydarzenia, przywołując także fakty ukryte, niejako historię „podziemną”, śledząc w ten sposób bieg wody zanim wytryśnie źródło. Otóż już na wiele lat przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego Teresa z Lisieux była czczona przez ludzi także jako „siostra misjonarzy”. Jej korespondencyjne i duchowe kontakty z Ojcem Roulland i Ojcem Bellire przyciągnęły uwagę zwiastunów Ewangelii na terenach misyjnych; misyjny zapał Teresy wywarł na nich wielki wpływ: „chciałabym przebiegać ziemię, głosić Twe imię i umieszczać w ziemi niewiernych Twój chwalebny Krzyż” (Rękopis B 3r). Także realizm jej ukrytego poświęcenia czarował swoim urokiem: „nie mogąc być misjonarką czynną, pragnę nią być mocą miłości i pokuty” (List do o. Roulland z 23.06.1896). Podobne stwierdzenia wzbudziły intuicyjnie wielką ufność misjonarzy względem jej braterskiej solidarności i wstawienniczej pomocy przed obliczem Pana żniwa.

Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana 17 maja 1925 r. Nazajutrz o. Duchaussois, oblat Maryi Niepokalanej, pisał z Rzymu: „Nasze pragnienia się spełniły. Siostra misjonarzy, gwiazda ich życia, została już włączona w poczet świętych. Dla nas, którzy pracujemy na rozległych obszarach misyjnych, od bieguna północnego do równika, a nawet i dalej na południe, uwielbienie tej Patronki Misjonarzy staje się wielkim świętem” (List z 18.05.1925 do Karmelitanek Bosych w Lisieux).

Ten patronat spontaniczny, istniejący „de facto”, potrzebował jedynie oficjalnego ogłoszenia, by stać się patronatem „de iure”. Skądinąd od 19 maja 1923 r. tj. po upływie zaledwie dwudziestu dni od beatyfikacji, bł. Teresa od Dzieciątka Jezus była oficjalnie ogłoszona przez Piusa XI „Opiekunką Misji Zakonu Karmelitów Bosych”. Biskupom misyjnym dalekiej Północy (obecnej Kanady) przypadnie w udziale zainicjowanie starań o oficjalne rozszerzenie patronatu Teresy nad Misjami całego Kościoła. Tym, który pierwszy wystąpił z propozycją, był bp Ovidio Charlebois, wikariusz apostolski Keevatin, kandydat do chwały ołtarzy.

2. Droga przygotowania Dekretu

Gdy temu wielkiemu Słudze Bożemu, wybitnemu misjonarzowi i propagatorowi kultu Teresy z Lisieux, zaproponowano podpisanie dziękczynnego listu misjonarzy do papieża, za dokonaną jej kanonizację, początkowo zdecydowanie odmówił. Następnie, po chwili modlitewnego milczenia, zwracając się jakby do siebie, powiedział: „Jeśli chodzi o pisanie do Ojca Świętego, miałbym do niego pewną prośbę. Chciałbym go prosić o ogłoszenie św. Teresy od Dzieciątka Jezus szczególną Patronką Misji i Misjonarzy”. Jego ówczesny rozmówca złożył później takie świadectwo: „Miałem wrażenie, że byliśmy obydwaj, on i ja, otoczeni wielkim światłem, które wywołało w nas dziwne poruszenie” (Lionel Bernard Paul A., Notes d’histoire, in Le Carmel, 35/1952, str. 133). Był to rzeczywiście natchniony i decydujący moment. Zredagowano niezwłocznie petycję do papieża, którą podpisali najpierw biskupi misyjni Kanady, do których przyłączyło się z entuzjazmem wielu innych hierarchów z terenów misyjnych, w łącznej liczbie 232.

Kiedy dokumentację przywieziono do Rzymu, kard. Alojzy Sincero przedstawił ją papieżowi. Pius XI zapoznał się z treścią listu i ucieszył się bardzo z tej propozycji. Doradził jednak kardynałowi, aby postępować drogą zwyczajną, przedkładając sprawę osądowi Kurii Rzymskiej, a mianowicie Kongregacji Obrzędów i Rozkrzewiania Wiary. Po uzyskaniu pozytywnej opinii tychże, Pius XI osobiście zredagował Dekret, dając jeszcze jeden dowód szczególnego nabożeństwa do naszej Świętej, którą nazywał „gwiazdą swojego pontyfikatu”.

3. Aktualność dla naszych czasów

Uroczyste ogłoszenie patronatu zawierało równocześnie głębokie przesłanie, aktualne nie tylko siedemdziesiąt lat temu, ale i dzisiaj. Nadal wielu ludzi stawia sobie pytanie: jak się to stało, że ta zaledwie 24.letnia karmelitanka, która w swym życiu nie zrobiła nic nadzwyczajnego, została zaproponowana jako wzór dla aktywnych zwiastunów Ewangelii? Znany propagator jej duchowości, bp Guy Gaucher OCD, pisze między innymi: „17 maja 1925 r. Pius XI wpisuje małą Teresę Martin do katalogu świętych. Dwa lata później ogłasza ją główną patronką misji na całym świecie na równi ze św. Franciszkiem Ksawerym”. Zadziwiający paradoks: mniszka, która od chwili ukończenia piętnastego roku życia nigdy nie opuściła klauzury, postawiona została na równi z hiszpańskim jezuitą, który oddał swe życie u granic Chin. (…) Ta, która koniec swojego życia przeżyła w ciemnościach, przepowiadając współczesną niewiarę, została także patronką misji wewnętrznych. Kard. Suhard, dręczony myślą o dechrystianizacji mas, zanotował 8 września 1940 r.: „Czuję, że część posłania Świętej jest do urzeczywistnienia. Kiedy rozpocznie się dzieło Misji Francuskiej, Mała Święta będzie na swej prawdziwej drodze, ponieważ tam nie ma już granic dla boskiej hojności. Obym mógł skutecznie pracować nad tym dziełem i sprawić, by pracowała nad nim św. Teresa od Dzieciątka Jezus”” (Gaucher Guy, Dzieje życia. Św. Teresa z Lisieux. Kraków 1995, str. 223-224).

Dzisiejszy człowiek konfrontuje nieustannie swoje ziemskie zaangażowania: musi sprostać różnym wymogom, stawić czoło licznym przeciwnościom, panować – przynaglany rozwojem techniki – nad ziemią i rzeczywistościami doczesnymi, zgodnie z Bożym planem. Ale człowiekowi powierzone zostało jeszcze inne dzieło, dzieło „Chrystusa względem Jego ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24), tzn. dzieło zbawiania świata, uwielbiania Przenajświętszej Trójcy. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus zrealizowała to głębokie wezwanie. Bardzo wcześnie otrzymała łaskę zrozumienia tego podstawowego wymagania życia chrześcijańskiego, którym jest miłowanie Boga i zbawianie dusz: „Miłość Twoja, mój Boże – mogła napisać pod koniec swojego życia – uprzedzała mnie od dzieciństwa, wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią, której głębokości zmierzyć nie zdołam” (Rękopis C 35r). Głębokość tej przepaści jest nam odsłonięta w sposób szczególny w intensywnym pragnieniu misyjnym wyrażonym w Dziejach duszy: „odczuwam powołanie apostoła…, chciałabym przebiegać ziemię, głosić Twe imię i umieszczać w ziemi niewiernych Twój chwalebny Krzyż. Ale, o mój Ukochany, jedno posłannictwo mi nie starczy, chciałabym w tym samym czasie głosić Ewangelię w pięciu częściach świata aż po najbardziej odległe wyspy…, chciałabym być misjonarzem nie tylko przez przeciąg kilku lat, lecz od stworzenia świata aż do dokonania się wieków” (Rękopis B 3r).

Aby zrealizować swe pragnienia „większe niż wszechświat” Teresa była gotowa wyjechać do odległych krajów, ale równocześnie zdawała sobie sprawę, że przed Panem znikają wszelkie odległości, a wszechświat cały jest jak jeden punkt, i wszystko można osiągnąć przez miłość. Wyśpiewuje to w swej poezji: „Ach, czym dla Stwórcy bezkresne przestrzenie! Świat ten jest tylko jako kropla mała! Wszystko zniewala, radość czy cierpienie, abym miłością dla Pana gorzała” (Błogosławionemu Teofanowi Vénard, 2.02.1897, strofa 6, Pisma, t II, str. 73).

Po odkryciu swojego miejsca w Kościele – być miłością w jego sercu – Teresa nie zajmuje się już niczym innym: „Kocham Ciebie, mój Jezu, kocham Kościół święty – matkę moją i pamiętam, że najmniejszy akt czystej miłości jest dlań bardziej użyteczny niż wszystkie inne dzieła razem wzięte” (Rękopis B 4v). Jako karmelitanka wykonująca najbardziej ukryte prace, była przekonana, że modlitwa rozpala się wraz z ogniem miłości. Była w pełni szczęśliwa mogąc poświęcić swe życie modlitwie, nawet wtenczas, gdy przeżywała prawdziwą noc wiary. Kiedy pisała o swoich gorących pragnieniach zasłona wiary była dla niej jak „mur, który się wznosi prawie do nieba i przysłania gwiaździsty firmament” (Rękopis C, 7v).

4. W harmonii z wytycznymi Urzędu Nauczycielskiego

Miłość, modlitwa i ofiara: oto aspekty życia chrześcijańskiego, które Teresa od Dzieciątka Jezus wskazuje naszym czasom. Jan Paweł przypomniał w Lisieux, że „Święci nigdy się nie starzeją, nie podlegają przedawnieniu” (L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 7 (1980) str. 16). Stosownym jest, aby budując Królestwo Boże w ramach codzienności, i dzisiaj położyć nacisk na potrzebę miłości, modlitwy i ofiary, niezależnie od swego powołania.

W encyklice Redemptoris Missio czytamy, że „duszą wszelkiej działalności misyjnej jest miłość (…). Miłość jest źródłem i kryterium misji (…), jedyną jej pobudką” (nr 60). Nieco dalej Ojciec Święty dodaje, że „misjonarzom musi towarzyszyć modlitwa (…), która powinna być złączona z ofiarą” (nr 78).

Wiele lat wcześniej, w encyklice Evangelii Nuntiandi, Paweł VI przypomniał wielką wartość „modlitwy, milczenia, pokuty i ofiary” dla skutecznej ewangelizacji (nr 69), która zawsze powinna wypływać z miłości (nr 79).

Takie skądinąd jest przecież nastawienie samego Soboru, który zapraszając wszystkich członków Kościoła, „aby poświęcili swe siły dziełu ewangelizacji” (Ad Gentes divinitus. Dekret o działalności misyjnej Kościoła, nr 36), przypomina przede wszystkim potrzebę autentycznego życia wiarą, która nakłania do tego, by „składać Bogu w spontanicznej ofierze modlitwy i uczynki pokutne, aby użyźniał swoją łaską dzieło misyjne”. Czyż nie tak właśnie czyniła Patronka Misji? Syntetyzuje to sam Papież w orędziu na Niedzielę Misyjną 1977: „Przykład i nauka Teresy podkreślają bardzo głęboki związek istniejący między misją i kontemplacją. Nie może istnieć prawdziwa misja bez intensywnego życia modlitwy i głębokiej komunii z Panem i z ofiarą Jego Krzyża” (L’Osservatore Romano z 29.5.1997, str. 6).