o. Maciej od Męki Pańskiej OCD

o. Maciej od Męki Pańskiej OCD

Maciej Jaworski

Źródła powołania do Karmelu ukryte nieopodal Przełęczy pod Chłopkiem nad Morskim Okiem, powołania misyjnego zaś, odnalezione przy cosobotnim sprzątaniu muzeum misyjnego w Czernej.

Od 1993 roku w Karmelu, od 2000 w kapłaństwie, od 2006 w Afryce.

Karmelitańska misja realizuje się od lat zasadniczo w domu formacyjnym i rekolekcyjnym w Rwandzie i szeroko rozumianych jej okolicach; w wolnych chwilach zaś, w afrykańskich środkach lokomocji, w poszukiwaniu owoców ewangelizacji na Czarnym Kontynencie. Misją w misji można uznać, dokumentowanie świadectw wiary napotkanych ludzi, którzy stają się dla niego, opatrznościowymi misjonarzami. Żyje w Afryce, by umacniać się w wierze.

Okiem Misjonarza

Pisane z serca Czarnego Lądu

Moi Misjonarze

60-letnia rwandyjka, która zamiast myśleć o sobie, ratowała innych podczas ostatniej wojny w Rwandzie, w 1994 roku. Co noc organizowała przemyt ludzi przez granicę do Kongo, każdego zaś dnia, szukała jedzenia dla ukrytych uchodźców w powierzonym jej przez biskupa, domu rekolekcyjnym.  Los obcych, był dla niej ważniejszy, niż własne życie. Gdy wyczerpały się możliwości ratowania, przygotowywała nastoletnie dziewczyny na godną śmierć. Poprosiła, by wyszła z ukrycia, mówiąc „czas nadszedł, Pan wzywa, chodźcie, dajmy świadectwo.” Pierwsza wsiadła do autobusu wiozącego niewinne dziewczyny na egzekucję, nie korzystając z wielu okazji, by się wycofać, doprowadziła je aż do grobu, gdzie razem z nimi spoczęła.

Droga Felicite, proszę, naucz mnie bezkompromisowej gościnności, by drugi człowiek, pod mym dachem, czuł, że troszczę się o niego.

33-letni proboszcz parafii, słynny piłkarz narodowej ekipy Rwandy, w nasilającym się konflikcie przygotowującym wojnę roku 1994, nie pozwolił się wmanewrować w politykę. Bezkrompromisowo stanął po stronie prześladowanych, bez względu na polityczne i etniczne tego konotacje. Przyjął pod dach swego kościoła i probostwa, kilka tysięcy uchodźców. W dzień ich spowiadał i ewangelizował, w nocy, bronił w polu walki, przed napaściami morderców. Gdy wyczerpały się możliwości ochrony, twarzą w twarz z uzbrojonymi po zęby bojówkarzami, sam z różańcem w ręku stanął w bramie probostwa, mówią; „jeśli chcecie ich dostać, musicie przejść przeze mnie” i przeszli. Ciało charyzmatycznego proboszcza po 20 latach wyciągnięto z studzienki melioracyjnej.

Drogi Jean Bosco, proszę, naucz mnie kapłaństwa ewangelicznego, wolnego od politycznych ograniczeń.

Małżeństwo po przejściach. Ona święta Monika, on, raczej Augustyn. Wykrztałceni, zamożni, elita Rwandy. Po nawróceniu Cypriana, garaż przerobili na kaplicę domową, a sami wyszli na ulice ewangelizować i pomagać zagubionym. Przeszczepili francuską wspólnotę Emmanuel do Rwandy, by pomagać małżeństwom w ich trudnościach. Gdy przyszła godzina próby, wojna, w zemście za niezaangażowanie się Cypriana w politykę rządzącej ówcześnie partii, i za pochodzenie Dafrozy, stali się jednym z pierwszych poszukiwanych do wyeliminowania. Rankiem, pierwszego dnia rzezi, gdy siepacze załomotali do bramy, Rodzice zebrali dzieci i poprosili o 5 minut ostatniej adoracji Naświętszego Sakramentu w garażowej kaplicy domowej. Z masakry wyszedł, jedynie 10 –letni syn.

Drodzy Dafrozo, naucz mnie, cierpliwego trwania przy drugim, którego mam kochać. Drogi Cyprianie, naucz mnie, postawienia wszystkiego na jedną kartę.

Fekry, 50-letni mężczyzna, w niedawnym ataku na ich koptyjski kościół w Aleksandrii, stracił, żonę, dwie córki i szwagierkę. W czasie masakry nie był z nimi w kościele, pracował. Po żałobie zwolnił się z pracy, by służyć na pełnym etacie, wspólnocie parafialnej.  Gdy rozmawiałem z nim i jego współbraćmi, tracącymi bliskich w prześladowaniach, usłyszałem: Bóg wie lepiej, po co to wszystko; Przychodzę, by zrozumieć, co Bóg chce mi powiedzieć przez to cierpienie. Hiobowie, zyją wśród nas.

Proszę was, Hiobowie naszych czasów, nauczcie mnie, szukać sensu w bezsensowym i niesprawiedliwym cierpieniu.

Młoda włoska misjonarka z Kenii, lat I wojny światowej. Pierwsze okres misji spędziła w drodze między szpitalami polowymi, by służyć ofiarom wojny światowej na terenach kolonii brytyjskiej i niemieckiej. Po wojnie, gdy osiedliła się na stałe w swej misji w Kikuyuland, po zajęciach szkolnych, ubierała swe trepy i wychodziła szukać chorych i niewierzących. Znała każdy zakątek i każde wzgórze regionu. Gdy wybuchła epidemia, Stefani zakaziła się od swego odwiecznego wroga, który szukał sposów jak ją zdyskredytować i wyrzucić ze szkoły, by objąc jej stanowisko. Zakaziła się śmiertelnie, okazując mu miłość i czułość. Metodą na miłosierdzie, ochrzciła tysiące ludzi w ich domach, na łożu śmierci. Na obrazie beatyfikacyjnym, została przedstawiona, uśmiechnięta, z Biblią i wypastowanymi górskimi butami pod pachą.

Błogosławiona Stefanii, naucz mnie szukać drugiego w potrzebie, nie zaś czekać, aż mnie znajdzie.

Foto-Afryka