Noc i świt – przeobrażenie w Toledo

Św. Jan od Krzyża przybył do Toledo jako więzień w pierwszych dniach grudnia 1577. Droga, którą tu przybył z Avila była długa i krata, wiodąca przez ośnieżone i zimne góry. Św. Jan nie wie, dokąd go zawiozą i jak skończy się ciężki okres więzienia.

o. Federico Ruiz OCD, Bóg mówi pośród nocy, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 1991.

Wyrwany z rytmu życia



Św. Jan od Krzyża przybył do Toledo jako więzień w pierwszych dniach grudnia 1577. Droga, którą tu przybył z Avila była długa i krata, wiodąca przez ośnieżone i zimne góry. Św. Jan nie wie, dokąd go zawiozą i jak skończy się ciężki okres więzienia. Gdyby przy wjeździe do miasta zapytać go, po co przyjechał do Toledo, bez chwili wahania odpowiedziałby: „Nic nie wiem, po prostu przywieziono mnie tu”. Bo faktycznie nie planował i nie przewidywał niczego, co dotyczy jego życia: co miałby robić, gdzie mieszkać i na jak długo zostać.

Rozpoczyna ten nowy w jego egzystencji okres w nieświadomości, a co więcej z oczami przepasanymi opaską.

Jedyną rzeczą, jaką na razie wyraźnie dostrzega, jest gwałtowne wyrwanie z rytmu życia i normalnych zajęć. Od dynamicznej i przynoszącej sukcesy pracy wychowawczej przechodzi do przymusowej bezczynności. Potrwa ona 9 miesięcy i będzie oznaczała stratę czasu i sił w najlepszym okresie życia, w wieku 35 lat. Zostaje pozbawiony wszelkiej możliwości pracy fizycznej, umysłowej i duszpasterskiej: nie ma ani swoich chorych z Medina, ani ksiąg z Salamanki, ani zakonników i zakonnic z Duruelo i Avila. Nie jest to ani kontemplacyjne skupienie, jakiego szukał w Karmelu, ani tak bardzo utęskniona samotność kartuzji. Nie jest to dobrowolna samotność, a przymusowe zamknięcie za karę w ciemnej i ciasnej celi klasztornej. Dla ojca Jana był to czas trudny i delikatny. Niespodziewanie został wplątany w sieć wydarzeń nielogicznych, niesprawiedliwych, niezrozumianych i nie mających żadnego sensu. Stara się odpowiednio zareagować z psychologicznego i teologicznego punktu widzenia na tę, burzącą jego życie sytuację. Potrzebna mu w tym celu olbrzymia jasność umysłu i takaż sama siła. Jeżeli nie uda mu się z tego wybrnąć, jego równowaga psychiczna i duchowa pozostanie w zagrożeniu na całą resztę życia.

Okres pobytu Jana od Krzyża w Toledo wymaga właściwej interpretacji na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony składa się nań realistyczna i surowa, niemal dramatyczna kronika wypadków, nader szczegółowo przedstawiająca nieludzkie traktowanie i surowe kary, jakie młody karmelita znosi w więzieniu z niewiarygodną siłą. Mamy wówczas klasyczny schemat sytuacyjny, obejmujący ofiarę i kata, tortury i wytrwałość. Takie podejście odzwierciedla jednak tylko jeden, zgodny z prawdą i interesujący, ale nie najważniejszy aspekt sprawy.

Jeśli bowiem spojrzeć od strony życia duchowego, ta sama twarda rzeczywistość okazuje się religijnym i ludzkim przeżyciem o pierwszorzędnym znaczeniu, mającym reperkusje we wszystkich dziedzinach życia: religijnej, psychicznej, mistycznej i estetycznej. Okres uwięzienia jest dla Jana okresem szczególnie twórczym. Ktoś napisał, że „Toledo to hiszpański Tabor”, i stwierdzenie to doskonale odzwierciedla dzieje Jana od Krzyża: objawienie Boga podobne do rozświetlającej mroki błyskawicy. W zestawieniu z takimi przeżyciami duchowymi suchy opis faktów rzeczywiście zmienia się w zwykła kronikę wypadków.

Przyjrzyjmy się zatem z bliska wydarzeniom, zwracając uwagę na same fakty i postawy poszczególnych postaci, ale przede wszystkim na tajemną obecność Boga, która przekształca ten okres największej bezczynności w życiu Jana od Krzyża w fazę najbardziej wytężonej aktywności, mistycznej twórczości i oryginalności poetyckiej. Noc ciemna stała się uniwersalnym w swym zasięgu przesłaniem.