Największa pokusa

Wydaje mi się, że największą pokusą jest zostawienie modlitwy.

Kolejna z rad św. Teresy od Jezusa jest taka, by modlić się każdego dnia, niezależnie od tego jakie mamy samopoczucie, w jakim stanie duchowym jesteśmy, czy upadliśmy w jakiś poważny grzech czy też nie. Modlitwa rozumiana jako bycie z Przyjacielem, szczera rozmowa z Nim jest najlepszym lekarstwem na to, by zawalczyć o nawrócenie, podnieść się po upadku, nie zgubić drogi, uczyć się na własnych błędach. Szczerość, rozmowa, bycie w prostocie z Jezusem.

Dlatego św. Teresa powie nam, że największym błędem jaki w życiu popełniła, było zaprzestanie modlitwy wewnętrznej, rozmyślania, modlitwy serca. Odmawiała tylko tzw. modlitwy regułkowe, by spełnić obowiązek i tyle. Bała się modlić sercem. Uważała, że nie jest tego godna, bo grzeszy. I jak sama powie – to właśnie była najgroźniejsza pokusa w jaką wpadła, a nie coś innego. Bo wejście w ten ślepy zaułek powoduje, że stoimy w miejscu, nie rozumiemy samych siebie ani też nie rozumiemy Boga.

A zatem kimkolwiek jesteś i cokolwiek robisz zacznij się modlić. Trwaj i mów Jezusowi o tym, co przeżywasz i co w Tobie siedzi danego dnia, a to naprawdę Ci pomoże i da głęboki oddech Twemu sercu. Spróbuj tylko!

o. Paweł Hańczak OCD