Mistyczne doświadczenie

Po wstąpieniu do Karmelu objawianie się Boga Trójcy Elżbiecie trwa. Pobytu w nowicjacie dotyczy świadectwo złożone na ręce przeoryszy, s. Germany: "Nie mogę unieść tego ciężaru łask".

o. Jerzy W. Gogola OCD

Mistyczne doświadczenie Elżbiety



Szczególnego rodzaju doświadczenie obecności Trójcy Świętej w duszy stało się udziałem Elżbiety jeszcze przed wstąpieniem do Karmelu. M. M. Philipon umiejscawia jej pierwsze łaski mistyczne podczas rekolekcji w styczniu 1899 r., z których zdaje sobie sprawę dopiero kilka miesięcy później, podczas lektury dzieł św. Teresy. „Modlitwa. Jakżeż lubię sposób, w jaki o niej mówi św. Teresa. Gdy mówi o kontemplacji, o stopniu modlitwy, gdzie Bóg jest Tym, który wszystko działa, a my nic nie czynimy; gdzie On jednoczy z sobą naszą duszę tak ściśle, że to już nie my żyjemy, lecz Bóg żyje w nas… Oh! Rozpoznałam w tym te momenty wzniosłej ekstazy, do której Mistrz raczył mnie unosić tak często podczas tych rekolekcji i jeszcze potem. […]. Po tych ekstazach, tych wzniosłych zachwytach, podczas których dusza wszystko zapomina i widzi tylko swego Boga, jakże zwykła modlitwa wydaje się trudna i ciężka. Z jakim wysiłkiem trzeba pracować nad zebraniem wszystkich swych władz. Ile to kosztuje i jak wydaje się trudne”.

Stało się to po jedenastu latach walki ze sobą. M. M. Philipon referuje ten fakt w tych słowach: „Mając dziewiętnaście lat czuła się ‘zamieszkaną’. Często powtarzała swojej przyjaciółce: Wydaje mi się, że On tu jest, robiąc przy tych słowach gest, jakby Go trzymała w ramionach i tuliła do serca. Gdy zobaczę się ze swoim spowiednikiem – mówiła – zapytam go, co się we mnie dzieje„.

I rzeczywiście wkrótce dochodzi do spotkania z O. Valee, dominikaninem. Spotkanie z nim było wielkim wydarzeniem w życiu duchowym św. Elżbiety. Jej przeorysza Germana przyrównuje je do wydarzenia, jakim było spotkanie Wielkiej Teresy z o. Banez. Jego wyjaśnienie dało jej teologiczną pewność a co za tym idzie radość. O. Dominikanin wyjaśnił jej „w jaki sposób przez łaskę chrztu świętego stajemy się duchową świątynią, o której mówi św. Paweł. Jak jednocześnie z Duchem Świętym cała Trójca w nas przebywa, wraz ze swoją mocą twórczą i uświęcającą, jak zakłada w nas swój przybytek, mieszkając w najgłębszych tajnikach duszy, by tam w atmosferze wiary i miłości odbierać należny Jej wewnętrzny kult adoracji i modlitwy”.

M. Philipon konkluduje to wydarzenie: „Elżbieta Catez należała do tych osób, które raz spotkawszy Boże światło, już się nie cofają. Od tego dnia wszystko się w niej przemienia i wyjaśnia. Odnalazła swoją drogę. Odtąd Trójca Święta będzie jej jedynym życiem we wszystkim”.

Pewien wkład w odkrycie przez Elżbietę jej trynitarnej drogi miała także ówczesna przeorysza Karmelu matka Maria od Jezusa. Ona wyjaśniła jej znaczenie imienia Elżbieta na podarowanym obrazku z okazji I komunii św.: „Twoje błogosławione imię kryje tajemnicę, która dokonuje się w tym wielkim dniu. Twe serce, dziecko, jest już tu na ziemi domem Bożym – Elżbieta – jest przybytkiem Boga miłości. Wyraz Elżbieta oznacza Dom Boga”.

Matka ta, jak podaje M. Philipon, sama otrzymała łaskę zrozumienia misterium Trójcy Świętej w duszy i stara się zapalić Elżbietę nabożeństwem do niej. Jej właśnie Elżbieta zawdzięcza swoje imię: od Trójcy Przenajświętszej, tak jak jej klasztor w Paray-le-Monial, którego była fundatorką, zawdzięcza takież samo wezwanie.

M. Philipon twierdzi, że doświadczenie mistyczne było nagrodą za usilną pracę trwającą 11 lat, a więc od 8 roku życia. „Walka duchowa z wadami i zwycięstwo nad naturą doprowadziły Elżbietę Catez do pierwszych łask mistycznych, które miały przemienić jej życie. Przemiana ta następowała z początku powoli, kolejnymi dotknięciami, jak gdyby krok za krokiem; wkrótce jednak, począwszy od profesji – ruchem spokojnym i ciągle przyspieszonym; wreszcie w ostatnich sześciu miesiącach – wielkimi wzlotami ku najwyższym szczytom przemieniającego zjednoczenia”.

Potrzebne jest tu pewne wyjaśnienie i dopowiedzenie. Według nauki innych mistrzów Karmelu Bóg oddaje się całkowicie tylko tej duszy, która jemu oddaje się całkowicie – św. Teresa (D 26). Jan od Krzyża wychowuje wierzącego do ascezy wiary, tj. do całkowitego ogołocenia duchowego z miłości do Chrystusa. W kontekście nauczania o oczyszczenia biernych zmysłów twierdzi, że jeżeli dusza sobie zasłuży, to Bóg wprowadzi ją w drugą noc. Stąd powszechnie uważa się, że Bóg udziela trwałych łask mistycznych duszom zaawansowanym w życiu duchowym. Nasze dopowiedzenie dotyczy relacji łask mistycznych do ascezy: Bóg nie jest zobowiązany do udzielania komukolwiek łask mistycznych, nawet gdyby były doskonale przygotowany do ich przyjęcia. Co więcej, kto szukałby łask mistycznych w zamian za swój trud, okazałby się zwykłym handlarzem: coś za coś, i w konsekwencji człowiekiem usiłującym mieć władzę nad Bogiem, coś co obserwujemy we współczesnych ruchach New age’owskich.

Po wstąpieniu do Karmelu objawianie się Boga Trójcy Elżbiecie trwa. Pobytu w nowicjacie dotyczy świadectwo złożone na ręce przeoryszy, s. Germany: „Nie mogę unieść tego ciężaru łask”. Ale wnet następuje zmiana. Przychodzą mianowicie próby oczyszczeń, samotności i oschłości. Kiedy ratuje się oglądaniem gwieździstego nieba, słyszy od przeoryszy upomnienie: „Nie po to przychodzi się do Karmelu, by marzyć przy gwiazdach. Idź do Niego przez wiarę”. Elżbieta przyjmie tę trudną lekcję z całą powagą. Wyrazem zrozumienia tej lekcji może być napisany przed śmiercią mały traktat o życiu duchowym zatytułowany „Niebo w wierze”, rodzaj rekolekcji przeznaczonych dla własnej siostry.

W dzień Wniebowzięcia roku 1906 otrzymuje wyjątkową łaskę objawienia się jej Trójcy Przenajświętszej. „Bóg udzielił mi dziś tak wielkiej łaski, że straciłam poczucie czasu. Dzisiaj z rana usłyszałam w głębi duszy słowa: ‘Jeśli Mnie kto miłuje […] Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać’ (J 14,23). Zrozumiałam jednocześnie prawdę tych słów. Nie zdołam powiedzieć, w jaki sposób objawiły mi się trzy Osoby Boskie, a przecież widziałam, jak we mnie odbywały naradę miłości; wydaje mi się, że Je tak dotąd widzę. Doprawdy wielki jest Bóg i bardzo nas kocha”.

R. Garrigou-Lagrange przypisuje darom mądrości i rozumu wysoki stopień rozumienia przez Elżbietę Tajemnicy Trójcy Świętej. „Pod koniec życia w święto Wniebowstąpienia – ostatnie, jakie spędziła na ziemi – odczuła niezwykle mocno, że Trójca Święta obejmuje jej duszę w swe wszechwładne posiadanie. Zdawało się jej, iż dostrzega Trzy osoby Boskie odbywające w niej swą naradę miłości. Odtąd, gdy polecano jej jakąś specjalną intencję, mówiła: Przedstawię to mojej Wszechmocnej radzie. W przeddzień śmierci napisała te słowa: Wiara w to, że Byt, który zwie się Miłością mieszka w nas o każdej porze dnia i nocy i pragnie, byśmy żyli w jego towarzystwie, nadała memu życiu przedsmak nieba„.