Błogosławiona
Wiktoria Díez y Bustos de Molina

Członkini Instytutu Terezjańskiego, założonego przez bł. Piotra Povedę Castroverde, i męczennica domowej wojny hiszpańskiej, przyszła na świat 11 listopada 1903 roku w Sewilli, w skromnej i głęboko religijnej rodzinie. Była jedynym dzieckiem małżonków Józefa Díez Moreno i Wiktorii Bustos de Molina. Uczęszczała do szkoły podstawowej, prowadzonej przez siostry Karmelitanki od Miłości, założone w 1826 roku w Vich koło Barcelony przez św. Joachimę de Vedruna. One też przygotowały ją do pierwszej Komunii św., którą przyjęła 18 maja 1913 roku. Od dzieciństwa wykazywała duże zdolności artystyczne. Dlatego też rodzice, jakkolwiek przy znacznym wysiłku finansowym, skierowali ją na studia do Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Sewilli, gdzie uczestniczyła także w zajęciach z rysunku i malarstwa w Szkole Sztuk Pięknych.

Wyróżniając się wielką wiarą i bogatym życiem wewnętrznym, interesowała się życiem Kościoła i często brała udział w rekolekcjach czy innego rodzaju spotkaniach religijnych. W 1925 roku zetknęła się z niektórymi członkiniami Instytutu Terezjańskiego i wzięła udział w cyklu konferencji wygłoszonych przez ks. Piotra Povedę i Józefę Grosso w Sewilli, z okazji inauguracji Dzieła Akademii Terezjańskich w tym mieście. W następnym roku wstąpiła do Instytutu, przekonana, że będzie mogła w nim zrealizować osobiste pragnienie świętości i jednocześnie rozwijać działalność apostolską, szczególnie na polu wychowawczym.

W 1927 roku, po uzyskaniu dyplomu magisterskiego, rozpoczęła pracę jako nauczycielka w państwowej szkole w niewielkiej miejscowości Chelez, w powiecie Badajoz, nieopodal granicy z Portugalią. Wkrótce jednak, pragnąc być bliżej swych rodziców, poprosiła o przeniesienie w okolice rodzimej Sewilli. Zamieszkała w miasteczku Hornachuelos (Sierra de Cordoba), w połowie drogi między Kordobą a Sewillą.

Wierna statutom Instytutu Terezjańskiego, uczestniczyła w comiesięcznych dniach skupienia, organizowanych w Jaén dla członkiń żyjących samotnie, podczas których dzieliła się ze współsiostrami swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami dotyczącymi wychowania młodzieży. Z wielką gorliwością i poświęceniem oddawała się posłudze w szkole, gdzie do współpracy w prawdziwym zaangażowaniu na rzecz dobrego wychowania młodzieży pozyskała wielu członków grona nauczycielskiego. Cieszyła się też szczególną sympatią wychowanków, wśród których założyła m.in. koło przyjaciół ks. Povedy. Szkoła, dzięki jej dyskretnej, ale równocześnie wytrwałej i popartej modlitwą działalności, stała się prawdziwym ośrodkiem chrześcijańskiej edukacji. Wiktoria, opierając się na wytycznych Ministerstwa Oświecenia Publicznego, wydanych w 1928 roku, nalegała na władze, aby przeprowadzono remont i rozbudowę budynków szkolnych, dzięki czemu polepszyły się warunki nauki. Postarała się także o to, aby w pobliżu szkoły urządzono plac gier dla dzieci i boisko sportowe dla młodzieży. Równocześnie prowadziła dzieci na wspólne nabożeństwa do kościoła parafialnego i stosując nowoczesne metody wychowawcze organizowała dla wychowanków różnego rodzaju konkursy religijne, recytacje poezji i wystawy sztuki sakralnej.

Wiktoria Díez y Bustos de Molina zaangażowała się także ofiarnie w pracę apostolską w miejscowej parafii, głównie w dzieło katechizacji i w działalność charytatywną. Sama żyjąc bardzo skromnie i ubogo, dzieliła się tym, co miała, z najbiedniejszymi, a zwłaszcza z dziećmi, które uczyła, a które często cierpiały niedostatek. Moc do działalności apostolskiej czerpała, zgodnie z terezjańską duchowością Instytutu, z lektury i medytacji Bożego słowa i z przykładu Najśw. Dziewicy Maryi, "pierwszej i najdoskonalszej uczennicy Chrystusa" (Marialis cultus, 35).

Gdy w 1932 roku wydano w Hiszpanii zakaz umieszczania krzyża i symboli religijnych w salach szkolnych i innych miejscach publicznych, Wiktoria zawiesiła w klasach obrazy Chrystusa i Madonny, pędzla znanych hiszpańskich malarzy Velŕzqueza i Murillo.

Wkrótce po wybuchu wojny domowej, bo już 20 lipca 1936 roku, uwięziono proboszcza z Hornachuelos, z którym od dawna współpracowała i którego starała się teraz zastąpić, urządzając dla parafian nabożeństwa paraliturgiczne z czytaniem słowa Bożego, modlitwą i komunią św. duchową. Niestety, wkrótce pozbawiono parafian i jej apostolskiej posługi. Niespełna miesiąc później także Wiktoria została osadzona w więzieniu. Wiele ludzi radziło jej wcześniej, aby opuściła miasteczko i ukryła się gdzieś przed groźbą aresztowania, tym bardziej że był to przecież czas wakacji. Nie uczyniła jednak tego, bo jak twierdziła, "nie wolno opuszczać bliźnich w niebezpieczeństwie".

Do ostatniej chwili życia wierzyła w Opatrzność Bożą i zachowując wielką pogodę ducha, zatopiona w ustawicznej modlitwie, dodawała otuchy wątpiącym współwięźniom. W dwa tygodnie po męczeńskiej śmierci założyciela Instytutu Terezjańskiego, Piotra Povedy Castroverde, tj. 12 sierpnia 1936 roku, wraz z 17 więźniami, wśród których znajdował się także jej proboszcz, została zamordowana przez komunistów. Świadkami masowego mordu byli tylko jego wykonawcy. Wracając do miasteczka po egzekucji dokonanej nad ranem w polu, oni sami, pozostając pod wrażeniem zachowania się tej wyjątkowej kobiety - jedynej kobiety w grupie zabitych - opowiadali sobie (co usłyszeli mieszkańcy obrzeży Hornachuelos), że mówiła do mężczyzn: "odwagi, nie bójce się, czeka nas nagroda". Z relacji tych dowiadujemy się ponadto, że egzekucji dokonano nad opustoszałym szybem kopalnianym, stawiając ofiary pojedynczo na jego obrzeżach, i strzelając do każdej z osobna. Ciała męczenników wpadały więc na dno szybu. Wiktoria była ostatnią z rozstrzelanych. Próbowano wymusić na niej odstępstwo od wiary. Wierna do końca Jezusowi, jedynemu Oblubieńcowi swego serca, wznosząc ręce do góry, wykrzyknęła: "Widzę niebo otwarte. Niech żyje Chrystus Król. Niech żyje moja mama". Dodajmy, że matka Wiktorii była wtedy poważnie chora.

Proces beatyfikacyjny Sługi Bożej rozpoczął się w Kordobie w 1962 roku. Życie i działalność Wiktorii Díez y Bustos de Molina, którą Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował wraz z ks. Piotrem Povedą i z innymi męczennikami wojny hiszpańskiej 10 października 1993 roku na placu św. Piotra w Rzymie, jest wzorem dla nauczycieli katolickich i dla osób świeckich, zwłaszcza dla kobiet zaangażowanych w dzieło ewangelizacji. Wielu wychowanków nowej błogosławionej żyje do dziś i świadczy zgodnie o jej wierze, nadziei i miłości, którymi żyła na co dzień i o których zaświadczyła w sposób heroiczny, przelewając swą krew dla Chrystusa.

Szczepan Praśkiewicz OCD

All rights reserved. Publication or distribution of any content from this site is possible only with our permission
© Krakowska Prowincja Karmelitów Bosych 1998-