Eucharystia na drodze świętości świętego Rafała Kalinowskiego

Trzeba go było widzieć przy ołtarzu, jak odprawiał ofiarę Mszy św. Co za skupienie, przejęcie się, zdawało się, że widzi tajemnicę, jaką w tej chwili sprawuje. Jakie uszanowanie, miłość w rozdawaniu Komunii św. Żywa wiara odsłania mu tajemnice Boże. Przynosił do ołtarza duszę przygotowaną do łask, jakie otrzymywał swoją wiernością.

ks. Marek Chmielewski

Eucharystia w życiu św. Rafała Kalinowskiego



Tajemnica niesłabnącej popularności ludzi świętych leży w tym, że są oni świadkami tajemnic zbawienia, które z pomocą łaski Bożej sami odkryli i przekazują je innym. Oznacza to, że cała ich doktryna duchowa, z której czerpiemy dzięki ich pismom, wyrosła nie tyle z akademickiego studium teologii, co przede wszystkim z osobistego doświadczenia Chrystusa na modlitwie, w ascezie, sakramentach oraz przez zaangażowane apostolstwo. W życiu świętych znajdują zatem najpełniejsze potwierdzenie słowa Pawła VI z Adhortacji Evangelii nuntiandi o tym, że „człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami” (EN 41).

Św. Rafał Kalinowski jest takim właśnie świadkiem wiary, którego przykład ma inspirującą moc także dziś. Na progu trzeciego tysiąclecia, w Liście apostolskim Novo millennio ineunte Jan Paweł II rzuca nam wyzwanie: Duc in altum!. To dążenie do świętości, wychodząc od kontemplacji Oblicza Chrystusa, powinno się wyrazić w konkretnych postawach duchowych i dziełach ewangelizacyjnych. Wśród nich Ojciec Święty, obok modlitwy i sakramentu pokuty, a także słuchania i przepowiadania słowa Bożego, ważne miejsce przyznaje liturgii, a zwłaszcza niedzielnej Eucharystii (por. NMI 35). W tym zakresie przykład życia i wskazania ascetyczno-duchowe św. Rafała Kalinowskiego są niezmiernie cenne i aktualne.

Źródłem do zbadania, jaką rolę w jego dążeniu do świętości odegrało życie eucharystyczne, są jego listy oraz konferencje i teksty ascetyczne. Zachowało się ponad 1720 listów, pisanych do różnych osób przez 51 lat życia. Na ich podstawie można dokładnie prześledzić nie tylko duchowy rozwój Świętego, ale także opracować syntezę jego doktryny, zwłaszcza dotyczącą kierownictwa duchowego. Wnikliwa analiza materiału źródłowego pozwala również stwierdzić, że zarówno w życiu świętego Rafała jak i w jego wskazaniach ascetyczno-duchowych życie eucharystyczne odgrywa zasadniczą rolę.

Na podstawie wymienionych wyżej źródeł biografowie niewiele potrafią dowiedzieć się o życiu eucharystycznym Józefa Kalinowskiego w okresie jego młodości. Natomiast śledząc inne materiały można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że umiłowanie Eucharystii zawdzięcza on wychowaniu religijnemu w rodzinie, a zwłaszcza wpływowi starszej od niego o siedem lat macochy Zofii Puttkamer. Miała ona wielkie nabożeństwo do Serca Jezusowego, starała się być codziennie na Mszy św. i często przystępowała do Komunii św. Nie bez znaczenia było także wychowanie w Instytucie Szlacheckim w Wilnie, jakie otrzymał Józef Kalinowski pod czujnym okiem rodzonego ojca Andrzeja. Jednym ze zwyczajów tego zakładu były systematyczne lekcje religii oraz uczestnictwo we Mszy św. w niedziele i święta.

O tym owocnym wpływie wychowania w młodości wspomina nasz Święty w liście do rodziny pisanym z Irkucka. Czytamy tam następujące słowa: „Bijąc się w piersi, dzisiaj wyznać muszę, że jeszcze niedawno przyszedłem do przekonania, że to co mam w sobie dobrego, to głównie z domu wyniosłem, że istotnym skarbem jest dobre wychowanie domowe”.

Pomimo gruntownego wychowania religijnego, młody Józef Kalinowski przeżył trwający około dziesięciu lat kryzys wiary, którego przejawem było m.in. zaniedbanie życia sakramentalnego. Biografowie początek tego kryzysu wiążą z rozpoczęciem studiów w Mikołajewskiej Szkole Inżynieryjnej w Petersburgu. Natomiast o wyjściu z tego kryzysu pod wpływem ukochanej siostry Marii, nasz Bohater tak pisze w liście do Ludwiki Młockiej: „…po 10 latach odstępstwa, wróciłem na łono Kościoła: byłem u Spowiedzi i bardzo mi z tym dobrze; chwalę się przed Panią, gdyż uważam ten zwrot mój w pojęciach religijnych, jako ważny wypadek w życiu moim wewnętrznym”.

To nawrócenie istotnie było czymś opatrznościowym, zważywszy na fakt, że niebawem Józef został zesłany na Syberię za udział w organizacji Powstania Styczniowego. Trudno przewidzieć, jak przeżyłby czas zsyłki, gdyby nie rozbudzone na nowo życie religijne, zwłaszcza dowartościowanie przez niego sakramentu pokuty i Eucharystii. Kilkanaście miesięcy od swego nawrócenia pisząc z Tomska do swojej rodziny, wyznaje: „Dzisiaj z rana byłem w kościółku tutejszym na Mszy św. Wielkiego doznałem wzruszenia, płakałem jak dziecko; te wszystkie wrażenia, których doznawałem w Wilnie, jakby się zjednoczyły w jedno. Jutro chcę się wyspowiadać – i tak uzbrojony dalej ruszyć w drogę”.

Wydaje się, że zasadniczym skutkiem tego nawrócenia było postawienie w centrum życia duchowego Eucharystii, przeżywanej zarówno jako ofiara Mszy św. jak i trwały Sakrament. Potwierdza to jego korespondencja głównie z okresu zsyłki. Wielokrotnie ubolewa z powodu niemożności uczestniczenia we Mszy św. Najczęściej spowodowane to było brakiem kapłanów na terenach zesłania. Także później, gdy jako wychowawca Augusta Czartoryskiego podróżował po Europie, często żalił się w listach z powodu braku możliwości uczestniczenia we Mszy św. lub przynajmniej nawiedzania Najświętszego Sakramentu.

W sytuacji, gdy nie mógł zjednoczyć się z Chrystusem eucharystycznym, duchową pustkę starał się zapełnić przede wszystkim modlitwą i rozmyślaniem. Dał temu wyraz we wzruszającym wyznaniu w liście do rodziny, napisanym zaraz po przybyciu do Tomska: „Świat wszystkiego mię może pozbawić, ale zostanie zawsze jedna kryjówka dla niego niedostępna: modlitwa, w niej się da streścić przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w postaci nadziei. – Boże, jakim skarbem obdarzasz tych, co w Tobie swą ufność pokładają!”.

Cenną dla niego praktyką była codzienna Komunia św. duchowa, która pozwalała mu nie tylko zachować wewnętrzną równowagę psychiczno-duchową, ale także coraz bardziej jednoczyć się z Chrystusem. Wspomina o tym w jednym z listów do najbliższych, pisanym z Usola: „…staram się co ranek duchownie łączyć z Chrystusem Panem, i nieraz miewam chwile tak błogie, jak wtedy, kiedym w Wilnie z kościoła św. Katarzyny coraz czystszym odchodził od Stołu Pańskiego”.

Gdy znalazł się w stacji meteorologicznej Benedykta Dybowskiego w Kułtuku, głód Eucharystii starał się zaspokoić m.in. odczytywaniem tekstów liturgicznych z mszalika.

Potwierdzeniem autentycznej potrzeby zjednoczenia z Chrystusem eucharystycznym u Józefa Kalinowskiego są te wzmianki w jego listach, w których daje on wyraz swojej radości, a niekiedy także głębokiemu wzruszeniu w sytuacjach, kiedy życie sakramentalne staje się znów dostępne. O codziennym uczęszczaniu na Mszę św. i częstym nawiedzaniu Najświętszego Sakramentu z jednakowym entuzjazmem pisał zarówno w listach z Syberii, gdzie ograniczenia pod tym względem były dość dotkliwe, jak i z okresu późniejszego, gdzie tych ograniczeń zasadniczo nie było. Radość życia eucharystycznego nie była więc uwarunkowana sytuacją zewnętrzną, ale wypływała z najgłębszego pragnienia jego serca.

Zwłaszcza w listach z Irkucka, gdzie na wygnaniu osiągnął względną stabilizację, z radością donosi o możliwości codziennego uczęszczania na poranną Mszę św., na nawiedzenie Najświętszego Sakramentu w ciągu dnia, a także na różne nabożeństwa, jak godzinki czy śpiewanie litanii maryjnej w maju. Ponieważ przez jakiś czas mieszkał na plebani, w pobliżu kościoła, często korzystał z okazji, by wolny czas spędzać na adoracji Najświętszego Sakramentu.

Podobnie było w Permie, gdzie oczekiwał na decyzję władz carskich odnośnie dalszych swoich losów. Pozbawiony życia towarzyskiego, do którego przyzwyczaił się podczas pobytu w Irkucku, boleśnie odczuwał samotność, potęgowaną tęsknotą za najbliższymi. Zgodnie z tym, co pisze w liście do rodziny ratował się w tych utrapieniach „…ucieczką do ołtarza, raz jeszcze w religii znajdując deskę ocalenia”. W kolejnym liście, dwa miesiące później, wyznał, że modlitwa, chodzenie do kościoła, a zwłaszcza życie sakramentalne pomagało mu z poddaniem przyjmować trudną dla niego sytuację i odczytywać w niej wolę Bożą. Zrozumiałe jest więc, że cieszył się z bliskości świątyni katolickiej.

Ten stan pełnego napięcia wyczekiwania na decyzję władz, łagodzony jednocześnie głębokim zjednoczeniem z Chrystusem eucharystycznym, trwał nadal w jego tułaczce. Podobnie, jak kiedyś w Irkucku, tak teraz w Smoleńsku zamieszkał na plebani, mając nieograniczoną wprost możliwość korzystania z kościoła. Zdając sprawozdanie swoim bliskim z tego, jak i czym żyje na wygnaniu, Józef Kalinowski wielokrotnie zaznacza, że codziennie rano uczestniczy we Mszy św., a zwykle potem w ciągu dnia udaje się na dłuższe nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, znajdując w nim „jedyne wytchnienie”. Toteż z wdzięcznością w sercu pisze do matki: „Błogosławić więc tylko trzeba za te dary Boga i zdobyć się na gorliwość w służbie Jemu i bliźnim”.

Rok później, już jako wychowawca Augusta Czartoryskiego, gdy znalazł się w Paryżu, w Marsylii i innych miejscowościach, wciąż odczuwał analogiczny stan ducha. Z tonu jego listów wyraźnie przebija tęsknota za samotnością na modlitwie i adoracją. Nie uciekał jednak od towarzystwa ludzi, zwłaszcza gdy swym poziomem intelektualnym i kulturą osobistą wnosili w jego życie jakieś wartości. Nieprzypadkowo zatem często w swych listach odnotowuje przynajmniej sam fakt, że mógł być w kościele na Mszy św. lub na nawiedzeniu Najświętszego Sakramentu, które jest dla niego – jak pisze – „jedynym ratunkiem”. Parokrotnie pisze, że w wolnych chwilach od zajęć z Guciem (Augustem Czartoryskim), „wymykał się” z domu, aby wolny czas spędzić na adoracji Najświętszego Sakramentu.

W okresie, gdy Józef Kalinowski pełnił obowiązki wychowawcy książęcego syna i w związku z tym wiele czasu spędzał głównie we Francji, tam właśnie coraz szersze kręgi zataczał ruch eucharystyczny. Jednym z jego przejawów było m.in. czterdziestogodzinne nabożeństwo, które zrodziło się w początku XIII wieku, i wieczyste adoracje. Z tych praktyk chętnie korzystał, m.in. w kościele św. Klotyldy w Paryżu.

W korespondencji z drugiego okresu jego życia, to znaczy po wstąpieniu do Karmelu i przyjęciu święceń kapłańskich, informacje o jego osobistym przeżywaniu Eucharystii są zaledwie sporadyczne. Jedynie pod koniec życia, gdy był kilkakrotnie złożony chorobą, skarży się do przyrodniego brata Jerzego, pisząc: „Jedno, co mi uciążliwe, brak ofiary Mszy św., na której mógłbym być obecny”. Natomiast pojawiają się bardzo częste rady i zachęty kierowane do różnych osób odnośnie do częstego uczestnictwa we Mszy św. i korzystania z Komunii św.

W charakterystyce jego życia eucharystycznego na uwagę zasługuje zwłaszcza bardzo często ponawiana prośba o wspomnienie jego osoby podczas Mszy św. lub też ofiarowanie w jego intencji Komunii św. Widzi w tym bowiem sposób najściślejszego zjednoczenia w ludzkiej przyjaźni, bo osadzonej w żywym Bogu. Po raz pierwszy z taką prośbą przyszły Święty zwrócił się w liście z Irkucka do ks. Felicjana Antoniewicza, od którego – jak sam wspomina – otrzymał radę praktykowania Komunii św. duchowej. Odtąd coraz częściej, aż do końca życia, prośbę taką kierował niemal do wszystkich swoich adresatów, nie wyłączając wyższych przełożonych zakonnych, z definitorem generalnym włącznie. Ze swej strony nie pozostawał dłużny, zapewniając o szczególnej modlitewnej pamięci podczas Mszy św. Jeszcze w okresie wygnania pisze o tym, że ofiaruje oprócz modlitwy swoją spowiedź i Komunię św. za rodziców i krewnych. Coraz częściej tę formę więzi duchowej deklaruje od chwili wstąpienia do Karmelu, zwłaszcza w odniesieniu do swoich przyjaciół i osób powierzonych jego duchowej opiece.

Ta forma duchowej jedności oparta na Eucharystii stała się szczególnie intensywna względem o. Wacława Nowakowskiego, dawnego towarzysza wygnania na Syberię. Prawdopodobnie to jego miał na myśli, kiedy w liście do matki z Irkucka opisywał, jak założył się z pewnym kapucynem. Stawką tego zakładu było przystąpienie do sakramentu pokuty i przyjęcie Komunii świętej w pewnej intencji.

Jak widać z zasygnalizowanych powyżej faktów, życie eucharystyczne św. Rafała Kalinowskiego stanowi integralny element jego duchowości. Co więcej, bez ryzyka przesady można powiedzieć, że Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu stanowiły dla niego samą podstawę egzystencji chrześcijańskiej, co miało szczególnie doniosłe znaczenie w okresie najtrudniejszej dla niego próby, jaką była zsyłka na Syberię. Ponieważ sam doświadczył, jaką moc wewnętrzną w życiowych przeciwnościach daje więź z Chrystusem eucharystycznym, dlatego potem w posłudze kapłańskiej, jako spowiednik i kierownik duchowy, kładł wielki nacisk na rozwijanie życia eucharystycznego nieodłącznie związanego z sakramentem pokuty.