Droga na Górę Karmel

Cała nauka, którą chcę podać w tej Drodze na Górę Karmel, streszcza się w niżej przytoczonych strofach. Zawierają one sposób wzniesienia się aż na szczyt góry, to jest do wysokiego stopnia doskonałości, który tu nazywamy zjednoczeniem duszy z Bogiem.

 Rozdział VII



Mówi, jak pożądania męczą duszę. Na potwierdzenie przytacza porównanie i dowody z Pisma świętego.

1. Drugi rodzaj szkody „pozytywnej”, jaką wyrządzają duszy pożądania, jest ten, że ją dręczą i trapią. Jest ona wtedy jak niewolnik okuty w kajdany i nie spocznie, dopóki się z nich nie uwolni. Wyraża to król Dawid: Funes peccatorum circumplexi sunt me. Co znaczy: „Więzy moich grzechów, to jest moich pożądań, ścisnęły mię zewsząd”.

Jakież umęczenie i utrapienie cierpi nagi leżąc na cierniach i kolcach! Podobne umęczenie i utrapienie przechodzi dusza, polegając na swych pożądaniach. One bowiem, jak ciernie, ranią ją, kaleczą i pozostawiają ból nieznośny. Mówi o tym również król Dawid: Circumdederunt me sicut apes, et exarserunt sicut ignis in spinis. To znaczy: „Otoczyły mnie jak pszczoły, kłując mnie swymi żądłami, i rozpaliły się przeciw mnie jak ogień w cierniach”. W cierniach bowiem pożądań wzrasta ogień ucisku i męczarni. I jak oracz męczy i trapi wołu zaprzągniętego do pługa, ze względu na spodziewane zbiory, tak pożądanie trapi duszę pragnącą osiągnąć to, czego szuka. Widać to na przykładzie Dalili. Pożądanie poznania sekretu siły Samsona tak ją męczyło i trudziło, że zasłabła śmiertelnie: Deficit anima eius, et ad mortem usque lassata est.

2. Pożądanie im jest silniejsze, tym więcej męczy duszę. Im większe więc pożądanie, tym większe umęczenie; i tym więcej umęczenia, im więcej pożądań usidla duszę. I jeszcze w tym życiu doświadcza taka dusza tego, co Księga Objawienia mówi o Babilonii: Quantum glorificavit se, et in deliciis fuit, tantum datę Uli tormentum et luctum. Czyli: „Jak wiele chciała nasycić swe pożądanie, tak wiele dajcie jej udręki i ucisków”. Jak człowiek, który wpadł w ręce nieprzyjaciół, musi znosić męczarnie i utrapienia, tak również cierpi dusza pozwalająca pożądaniom zawładnąć sobą.

Wyobrażenie tego mamy w Księdze Sędziów, w losach Samsona. Kiedy ów mocny, wolny mąż i sędzia Izraela popadł w moc swoich nieprzyjaciół, ci pozbawili go siły, wyłupili mu oczy i kazali obracać ciężkie żarna, przy czym go jeszcze męczyli i trapili.  Taki jest smutny los duszy, w której nieprzyjaciele – pożądania – żyją i zwyciężają. Najpierw ją osłabiają, potem oślepiają, potem trapią i męczą, potem przywiązują do młyna pożądliwości sznurami jej własnych pożądań.

3. Pan Bóg litując się nad tymi duszami, które tak wielkim nakładem sił i kosztem swoim starają się w stworzeniach zaspokoić pragnienie i głód swych pożądań, mówi do nich przez Izajasza: Omnes sitientes venite ad aquas; et qui non habetis argentum, properate, emite, et comedite; venite, emite absque argento vinum et lać. Quare appenditis argentum non in panibus, et taborem vestrum non in saturitate? Wszyscy, którzy odczuwacie pragnienie pożądań, przyjdźcie do wód; wszyscy, którzy nie macie srebra własnej woli i pożądań, pospieszcie. Kupujcie ode mnie i jedzcie. Pójdźcie i kupujcie moje wino i mleko (którym jest pokój i słodycz duchowa) bez srebra własnej woli i nie dając mi za nie żadnej opłaty trudów, jaką dajecie za wasze pożądania. Dlaczegoż dajecie srebro własnej woli za to, co nie jest chlebem, czyli duchem Bożym, a trud nad zaspokojeniem swych pożądań za to, co nie może ich nasycić? Pójdźcie słuchający do mnie, a będziecie pożywali dobro, którego pragniecie i będzie się rozkoszowała w obfitości dusza wasza.

4. Dojście do tego rozkoszowania się równa się oderwaniu od wszelkich upodobań w stworzeniach. Stworzenia bowiem męczą, a duch Boży ożywia. Toteż woła nas Boski Zbawca, mówiąc: Venite ad me omnes qui laboratis et onerati estis, et ego reficiam vos, et invenietis recjitiem animabus vestris. Wszyscy, którzy jesteście umęczeni, utrapieni i obciążeni ciężarem waszych trosk i pożądań, wyjdźcie z nich i przyjdźcie do mnie. Ja was orzeźwię i znajdziecie dla dusz waszych ten odpoczynek, którego was pozbawiają wasze pożądania. A ciężkie jest ich brzemię, bo mówi o nim Dawid: Sicut onus grave gravatae sunt super me; „Jak brzemię ciężkie zaciążyły na mnie”.