Cnota miłości w interpretacji i praktyce

Biograficzny zapis św. Teresy urzeka jej ludzkim doświadczeniem miłości jako kształtu przyjaźni. Od dziecka miała wielką zdolność kochania.

 s. Immakulata Adamska OCD, Dziedzictwo ducha

Miłość – przyjaźń



Biograficzny zapis św. Teresy urzeka jej ludzkim doświadczeniem miłości jako kształtu przyjaźni. Od dziecka miała wielką zdolność kochania. Jako dorastająca dziewczyna znalazła się krok od niebezpieczeństwa skrzywienia tej łaski i daru natury i rozmienienia miłości na miłostki. Bolesna ingerencja ojca, jej osobista współpraca z „Światłem z wysoka”, zapoczątkowały nowy etap miłości, w którym jej światem uczuciowym rządził Chrystus, a modlitwa stała się „przyjaźnią z Bogiem”.

Odtąd Teresa mogła z pełną wewnętrzną swobodą darzyć wielką i niepowtarzalną miłością wszystkich ludzi, tych konkretnych, postawionych na jej życiowej drodze, i tych widzianych tylko oczyma wiary, o których zbawienie zabiegała przed Panem.

W miłości nie zna dualizmu. Miłość ku Bogu uzewnętrznia się u niej w miłości ku człowiekowi, a ta trwa korzeniami w miłości Boga. „Pan żąda od nas tylko dwóch rzeczy – pisze Święta w Twierdzy wewnętrznej – byśmy miłowali Jego i byśmy miłowali bliźniego. Do tego ma zmierzać wszystka praca nasza, tego dwojga przestrzegając z wszelką, ile zdołamy, doskonałością, czynimy wolę Jego, a zatem i dochodzimy do zjednoczenia z Nim„. „Doskonała miłość bliźniego jest w nas o tyle tylko, o ile się zrodzi jak drzewo z korzenia, z doskonałej miłości Boga”.

Wnioski praktyczne nasuwają się same: „Gdybyśmy dobrze zrozumiały, jak wielką jest waga tej cnoty, wszystką wolę i usilność naszą skierowałybyśmy, aby ją nabyć„. (…) Bóg żąda uczynków! Gdy widzisz siostrę chorą, której możesz przynieść ulgę, nie wahaj się ani chwili; poświęć dla niej twoje nabożeństwo; okaż jej współczucie; co ją boli, niech ciebie boli i jeśli trzeba ją posilić kosztem odmówienia sobie pożywienia, uczyń to ochotnym sercem. Gdy kogo chwalą przed tobą, ciesz się z tego, jak gdyby ciebie samą chwalono”. W Wołaniach duszy Święta precyzuje swe życiowe hasło w natchnionej modlitwie: „Kto bliźniego nie miłuje, nie miłuje Ciebie, Panie mój, który tak wielką ofiarą Krwi swojej okazałeś tę ogromną  miłość, jaką ukochałeś synów Adama”.

To jest źródło wszystkich miłości i przyjaźni Świętej, wyrasta jej urzekający humanizm, który chciała przede wszystkim zaszczepić w swoich klasztorach karmelitańskich, gdzie nabierał on specyficznych rumieńców życia. Miłość jest bowiem naczelną regułą Karmelu i scala wszystkie inne przepisy. Miłość, ze wszystkimi odcieniami uczuć duszy i serca, jest prawem absolutnym do tego stopnia, że św. Teresa pisze jakby z zażenowaniem: „Może się wydać niewłaściwym, gdybym jeszcze ten obowiązek zalecała. Przebywając ciągle razem w ustawicznym między sobą obcowaniu i nie mając żadnego innego poza domem towarzystwa ani rozmowy, ani rozrywki, wiedząc nadto i wierząc, że Bóg każdą miłuje i że każda miłuje Boga, kiedy dla Jego chwały wszystkiego się wyrzekła, byłybyście nieludzkie nie miłując siebie wzajemnie”. I nakazuje w Konstytucjach: „Niech siostry się wzajemnie miłują, jak to często zalecał Apostołom swoim Pan nasz, Jezus Chrystus; a że ich jest niewielka liczba, łatwo im przyjdzie wypełnić to przykazanie, jeżeli tylko starać się będą naśladować swego Boskiego Oblubieńca, który wydał samego siebie za nas wszystkich”.

Wierna wewnętrznemu wymaganiu, jakie stawiał jej Chrystus – Miłość, u podstawy Karmelu kładzie miłość na wzór utworzonej przez Pana wspólnoty Dwunastu i dopiero w jej atmosferze mówi o autorytecie i posłuszeństwie, wymagając od przeorysz, by stanowiły wśród sióstr więź jedności i miłości we wspólnym przeżywaniu powołania. Sama pierwsza w najdoskonalszy sposób wypełniła to, czego żąda od każdej przeoryszy: „Aby być słuchaną, niech się stara być kochaną„.